Pierwsza część podsumowania za nami. Czas więc na kolejną.

Najlepszy mecz

Adamos

W moim przekonaniu kandydatów w tej kategorii było pięciu i mnie osobiście trudno zdecydować na jeden wybór. 

Pierwszy to mecz pierwszej kolejki z Brighton, wygrany 2-1. Mecz rozpoczynający kolejny sezon wielkich oczekiwań, na trybunach Elland Road 33.432 widzów, zacięta walka, debiuty Noela Hunta, Luke’a Murphy’ego i Matta Smitha – zakończone zwycięstwem po golu w ostatnich sekundach tego drugiego. Ten mecz dał nadzieję, że do walki i zdolności do odrabiania strat, które tak często można było obserwować za czasów Graysona, drużyna doda nieco tylko więcej w każdym innym elemencie i będzie liczyła się w grze o awans. 

Drugi to wspaniałe domowe zwycięstwo 4-0 nad Birmingham. Ten październikowy triumf rozpoczął serię dobrych występów United, pokazał też na co stać współpracujących McCormacka i Smitha. 

Trzecie spotkanie to udany derbowy występ na Keepmoat Stadium w Doncaster, na którym ponad 1/3 kibiców stanowili fani The Whites! Ten mecz (3-0 dla Leeds) pokazał, że drużynę stać było na udane występy i formacji defensywnej i ofensywnej, a efektem było utwierdzenie pozycji w czołówce.

Gdy napastnik zdobywa w jednym meczu cztery bramki, a drużyna wygrywa mecz wyjazdowy, to z pewnością taki występ musi utkwić w pamięci – dlatego też do zestawienia musiał trafić mecz Charlton – Leeds, zakończony zwycięstwem United 4-2. Cztery gole McCormacka utwierdziły zaś wszystkich w przekonaniu, że jest i będzie w tym sezonie czołowym snajperem ligi. 

Piatym pojedynkiem musiało być zwycięstwo 5-1 z Huddersfield – i to nie tylko wobec faktu że jako pierwsi gola zdobyli rywale, ale głównie ze względu na fantastyczną postawę zespołu w drugiej połowie, w sytuacji w której nie było wiadomo co będzie jutro… I z McDermottem, i z każdym innym członkiem drużyny… Niesamowita mobilizacja ekipy dowodzonej przez Nigela Gibbsa zaowocowała chyba najlepszymi 45 minutami w sezonie. 

Krzynek

Wahałem się między dwoma, wybrałem  derby z Huddersfield na Elland Road, a szczególnie drugie 45 minut tego meczu. Był to niezwykle dziwny, ciężki, ale zarazem ekscytujący okres w dziejach klubu.  Przypomnijmy sobie, że na 2 godziny przed meczem wciąż nie było wiadome, kto poprowadzi zespół. Spotkanie zaczęło się znowu fatalnie i tylko błysk Rossa uratował nas, że nie przegrywaliśmy przed przerwą. To, co się działo jednak w drugiej połowie przeszło najśmielsze oczekiwania. Drużyna zapomniała o wszelkich problemach, zagrała dla McDermotta. Zagrała porywająco, szybko, agresywnie, z polotem. Było to jedyne 45 minut, w których Jimmy Kebe wyglądał jak klasowy skrzydłowy. Świetnie funkcjonowało też drugie skrzydło z Cameronem Stewartem. Formę sprzed roku pokazał Sam Byram, Świetnie funkcjonował środek pomocy z Mowattem, Murphym i Austinem. O McCormacku nawet nie wspominam, bo on niemal zawsze w tym sezonie stawał na wysokości zadania. Warte podkreślenia jest także zachowanie trybun, które pokazały Massimo Cellino, do kogo należy ten klub, a wspaniałym wsparcie drużyny i pokaz lojalności wobec Briana McDermotta były jednym z najbardziej wzruszających momentów ostatnich lat.

Makumb

Pomimo tego, że ten sezon był marny, to przyznać trzeba, że Leeds rozegrało kilka naprawdę niezłych spotkań. 5:1 z Huddersfield, 4:0 z Birmingham i 4:2 z Charltonem (4 bramki Rossa) to chyba najlepsze przykłady. Mi w pamięci najbardziej utkwiło spotkanie z lokalnym rywalem kiedy piłkarze wspięli się na wyżyny swoich umiejętności aby pokazać swoje przywiązanie do McDermotta i rozjechali Teriery 5 do 1 (4:0 w drugiej połowie).

Mati

5-1 z Huddersfield. Pawie pokazały w tym meczu moc, szczególnie w drugiej połowie spotkania. Piękne, okazałe zwycięstwo, chciałoby się więcej takich.

 

Najgorszy mecz

Adamos

Tutaj niestety wybór też był całkiem spory… Dla mnie największym koszmarem było oglądanie popisów naszych zawodników w pojedynku pucharowym z grającym dwie klasy niżej zespołem Rochdale. Brak zaangażowanie, niemożność wymiany kilku składnych podań, całkowicie rozbity mentalnie zespół został praktycznie zmieciony z murawy przez ambitnie grających gospodarzy, a wynik 0-2 należy traktować jako najniższy wymiar kary… Obyśmy nie musieli oglądać takich występów nigdy więcej. 

Krzynek

Ciężko wybrać ten jeden. Przykre jest to, że powodem trudności w zdecydowaniu, które spotkanie było najgorsze, nie jest spowodowane dobrą formą Leeds, ale niestety dużo ilość klęsk. Takich klęsk było mnóstwo, zdecydowanie za dużo. Najwyższa porażka to 0-6 przed kamerami Sky Sports przeciwko Sheffield Wednesday. Tragiczne było tam po prostu wszystko. Nie powiem, że nasi obrońcy zamiast rywali kryli trawę, bo pewnie jeżeli ta by chciała, to też by ich ograła. Okropny mecz, zwłaszcza w wykonaniu Zaliukasa, który po tym meczu pożegnał się ze składem na dłuższy czas.

Makumb

Tutaj wybór jest jeszcze trudniejszy, bo blamażów było znacznie więcej niż spotkań dobrych. Chyba najbardziej bolesne były porażki z Sheffield Wednesday (0:6) i z Rochdale (0:2). Oba mecze transmitowane były przez telewizję, a mecz pucharowy z Rochdale nawet przez polski Orange Sport. I chyba właśnie z tego powodu mecz z czwarto ligowcem uznam za najgorszy. Wstyd było patrzeć jak ogrywa nas klub z League Two. Aż zęby bolały.

Mati

Niestety tych gorszych było znacznie więcej aniżeli dobrych. Każda porażka była bardzo bolesna, ale szczególnie dotkliwa była z Sheffield Wednesday. Przegrać 6 bramkami po prostu nie wypada. Kompromitacja na całego. Tylko jeden celny strzał na bramkę rywali. 

 

Kolejną część podsumowania opublikujemy w środę.

MOT!

Komentarze  

#2 paw2 2014-05-19 12:24
a jeszcze moge pochwalic charakter druzyny z meczu z watfordem (3-3 i 0-2 do przerwy)
#1 paw2 2014-05-19 12:23
tych fatalnych spotkan to mozna by bylo wymieniac bez konca - mecze u siebie z boltonem, blackburn, doncaster, wyjazdy do sheffield, bournemouth.. najlepsze to chyba to z birmingham, dobrze zagralismy tez z terierami, charltonem czy wigan ale generlanie wiecej slabych spotkan niz dobrych.

You have no rights to post comments

SKLEP LEEDS UNITED