Przedstawiamy Wam piątą i zarazem ostatnią część naszego podsumowania sezonu. Tym razem poruszone zostały sprawy horyzontalne, czyli podsumowana została cała liga w ogóle i przyczyny 15 miejsca Pawi na koniec rozgrywek.
Życzymy miłej lektury.
Podsumowanie sezonu Championship
Adamos
Naszego beznadziejnego występu w tym sezonie komentować więcej nie trzeba.
Jeśli chodzi o innych – to z pewnością niezwykle udany sezon mają za sobą gracze Leicester. Można powiedzieć – w końcu. Od kilku sezonów regularnie pompowane w zespół pieniądze nie przynosiły efektu. Kupowanie nowych graczy, zatrudnianie trenerów z nazwiskiem (vide choćby Sven-Goran Ericsson) kończyło się regularnie niczym. W końcu zaskoczyli, wieńcząc sezon zdobyciem 102 punktów.
Niewątpliwie wielką niespodzianką jest natomiast wynik Burnley – drugie miejsce i bezpośredni awans. To przykład jak bez żadnych znanych nazwisk, bez wielkich pieniędzy, pomimo corocznych osłabień, można dobrze grać, wygrywać i zrobić wynik niewątpliwie ponad stan. 
To samo dotyczy też trzecich po sezonie zasadniczym Derby. Zespół środka tabeli po przyjściu McLarena zaczął grac dobrą, ofensywną piłkę, wydaje się że sezon okazał się dla nich za krótki – jeszcze kilka kolejek pozwoliłoby im na prześcignięcie Burnley. W tym roku przegrali finał baraży, choć byli w nim drużyną lepszą. Z wielką ciekawością będę się przyglądał temu zespołowi w kolejnym sezonie. Jedno-dwa wzmocnienia, utrzymanie kluczowych graczy (młody Will Hughes!) postawi ich w roli faworytów.
Porażką należy nazwać tylko czwarte miejsce bogaczy z QPR. Drużyna, która w cuglach powinna wygrać ligę, męczyła się strasznie i dla nich konieczność grania baraży to już porażka. Ja osobiście jestem bardzo zadowolony z ich awansu – klub milionerów gdyby nie awansował teraz, zrobiłby to w przyszłym sezonie, a tak ubędzie jedna bardzo mocna drużyna, myślę że już teraz mocniejsza nazwiskami niż każdy ze spadkowiczów z Premier League.
Niewątpliwie negatywnie sezon oceniają także w Nottingham, Wigan, Reading czy Boltonie – te drużyny powinny grac o awans. Miejsca poza dziesiątką nikogo tam nie interesują.
Jeśli chodzi o spadek Yeovil, Barnsley i Doncaster – to miejsce żadnego z tych zespołów w dole tabeli nie może być dla nikogo niespodzianką. Dziwić może jedynie, że do ostatnich chwil o pozostanie w lidze drżeli w Birmingham i Blackpool – te ekipy powinny były być o wiele wyżej.

Krzynek
Nie było takiej dramaturgii jak rok temu, ale umówmy się, takiej dramaturgii nie będzie długo, jeśli nie nigdy. Było w nim kilka niespodzianek, było kilka zawodów. Od początku wydawało się, że brak awansu QPR jest niemożliwy, a tymczasem Rangersi opadli z sił. Przyznać trzeba, że to trochę szczęśliwe zwycięstwo w finale baraży było dla nich niczym zbawienie. QPR na same pensje zawodników wydało w tym sezonie 120% przychodów, a gdzie do tego inne koszty związane z utrzymaniem klubu. Kolejny sezon na zapleczu PL byłby dla nich bankructwem. Zwycięstwo Leicester na pewno nie jest niespodzianką, bo Lisy od lat dysponują porządnym budżetem i składem, który w końcu zagrał na miarę oczekiwań. Mieli nawet taki okres na początku roku, że śmiem twierdzić, iż od razu mogli spokojnie rywalizować z średniakami Premier League. Jednak druga ekipa, która awansowała to dla mnie i chyba dla każdego olbrzymia sensacja. Przed sezonem Burnley nie wzmocniło się znacznie, ba, stracili Austina, który rok temu był dla nich tym, kim dla nas obecnie jest Ross McCormack. Szczerze widziałem w The Clarets kandydata raczej do spadku, a Sam Dyche pokazał mi, jak wielkim piłkarskim ignorantem jestem. Nawet mimo dobrego startu myślałem, że w końcu spuszczą z tonu, a ci wytrzymali te wielkie tempo do końca. Druga wielka niespodzianka to Derby. Kto mógłby przed sezonem stawiać ich w gronie kandydatów do awansu? Wydawałoby się, że także im bliżej League One niż Premier League, a tymczasem zatrudnieni Stevena McLarena okazało się strzałem w 10. Były opiekun Lwów Albionu, przejął kilku młodych, zdolnych chłopaków po Cloughu i zrobił z nich postrach ligi. Derby grało bardzo skutecznie, a do tego niezwykle ładnie dla oka. McLaren świetnie zaszczepił im kontynentalny styl, co dało kapitalny efekt. Na drugim biegunie znalazło się z kolei Birmingham City. Jeszcze dwa lata temu grali w Lidze Europejskiej, a teraz cudem utrzymali się w lidze. Ich forma na własnym stadionie jest ewenementem na skalę światową. Także więcej spodziewałem się od Boltonu. Opieranie swojej drużyny na graczach wypożyczonych nie dało także rezultatu w Watfordzie. Fajnie wyglądał z kolei beniaminek z Bournemouth, do końca walczący nawet o baraże.
Makumb
Przed sezonem było dwóch głównych kandydatów do awansu QPR i Leicester City i z perspektywy czasu stwierdzić należy, że obie drużyny dopięły swego. Jednak niespodzianką jest to, że milionerzy z Londynu potrzebowali aż baraży, aby wejść do Premier League. Kolejna niespodzianka to postawa Burnley, które świetnie wytrzymało trudy sezonu i pomimo, że nikt na nich nie stawiał awansowało do angielskiej elity. To naprawdę wielki wyczyn dla tego niezbyt bogatego klubu, na którym teraz chce się wzorować pół ligi. Mi osobiście jest bardzo żal Derby, które zwyczajnie zasłużyło na awans, a przegrało go w ostatniej minucie meczu barażowego z QPR, pomimo, że nie tylko przez wcześniejsze 90 minut, ale w ogóle przez cały sezon było zespołem lepszym. Było o liderach, będzie o outsiderach. Doncaster, Yeovil i Barnsley to drużyny, które spadły i chyba przed sezonem można się było tego spodziewać, jednak jeśli spojrzeć na to z kibicowskiego punktu widzenie to do League One spadły właśnie 2 drużyny z Yorkshire (co oznacza mniejszą liczbę spotkań derbowych) i drużyna z położonego nad morzem kurortu Yeovil, do którego nasi kibice zwyczajnie chcieli jeździć żeby pokibicować i napić się cydru. Pocieszeniem może być fakt, że w przyszłym sezonie w Championship zobaczymy Rotherham, czyli kolejnego reprezentanta hrabstwa Yorkshire.
Mati
Na pewno żadnych wątpliwości nie można mieć odnośnie zwycięzcy ligi, Leicester było po prostu najlepsze. Po QPR spodziewałem się więcej i awans powinni zapewnić sobie bezpośrednio, a nie toczyć boje w play-offach. Boli brak naszego zespołu w play-offach, ale trzeba przyznać, że inni byli lepiej dysponowani na przekroju całego sezonu, a nie tylko przez pojedyncze mecze. Emocjonująca była walka o utrzymanie, Birmingham rzutem na taśmę zdołało tą walkę wygrać. Dobre wrażenie zrobiło na mnie Millwall, gdyż dobrą końcówką sezonu zdołali obronić się przed spadkiem. Nasza drużyna niestety była w tym sezonie typowym średniakiem z jednym kozakiem.
Dlaczego znowu się nie udało
Adamos
To w sumie wynika ze wszystkiego, o czym pisaliśmy wcześniej. Z jednej strony świetne występy Leicester, Burnley, Derby, czy QPR, z drugiej fatalna sytuacja organizacyjna w Leeds. Trzeba sobie wprost powiedzieć, że przy tych zawirowaniach, jakie miały miejsce wokół klubu z Elland Road, nie było najmniejszych szans na włączenie się do walki o awans. Dopóki wydawało się, że jest dobrze – zespół radził sobie w lidze dobrze, lokując się w TOP-6 lub tuż za. Gdy nastąpił odwrót w dziedzinie finansów – nastąpił tez odwrót sportowy. Obyśmy nigdy więcej nie oglądali takich występów jak w Sheffield czy Rochdale. Jedyną drogą do osiągnięcia celu wydaje się uporządkowanie spraw organizacyjnych i finansowych w klubie – wykupienie Elland Road i Thorp Arch, odpowiednie zbilansowanie budżetu i stworzenie nowej drużyny, z odpowiednią atmosferą, która będzie rozgrzewać trybuny pełne fanów The Whites do czerwoności.
Krzynek
Odpowiedź na to pytanie jest niejako powiązana z pytaniem nr 2. Druga część sezonu to koszmar. Dlaczego tak się stało? Najłatwiej byłoby zwalić to wszystko na zamieszanie związane ze sprzedażą klubu, ale czy taka sytuacja może mieć aż taki wpływ na grę zespołu? Raczej nie. Można wszystko zrzucić na brak klasowych graczy, ale czy takie Burnley lub Derby ma lepszych? Nie. Do grudnia zespół imponował przede wszystkim wspaniałą mentalnością zwycięzców. Wtedy wygrać z Leeds było niezwykle ciężko, a nawet jak przegrywaliśmy, to minimalnie jedną bramką. Po nowym roku pokonanie Leeds było jedną z łatwiejszych rzeczy na świecie. W połowie sezonu drużyna podupadła mentalnie i to było głównym powodem tego 15 miejsca. Wydaję mi się także, że McDermott zajechał też trochę swoich piłkarzy. W wielu przypadkach mógł spokojnie dać odpocząć kilku graczom i dać szansę tym głodnym gry (chociażby Rochdale), on jednak cały czas, ślepo forsował jeden skład. Wreszcie tej drużynie brakowało zwyczajnie jaj. W tym czasie, kiedy przegrywaliśmy, wyglądało to trochę jakby nie robiło to na nich wrażenia. Widać, że bolało to Rossa, starał się Pearce, nie odpuszczał Smith, ale reszta grała mecz, a potem do domu jakby nic się nie stało. Mam nadzieję, że w przyszłych rozgrywkach Murphy będzie grał tak, jak lubi, Austin wróci do formy z jesieni, a Byram będzie zdrowy. Wtedy będzie wreszcie dużo, dużo lepiej.
Makumb
Jest taki film, w którym grają Charlie Sheen i Tom Berenger o baseballistach, w którym okazuje się, że nowe władze klubu chcą przenieść się do innego miasta, ale zbieranina grajków staje na wysokości zadania i zdobywa mistrzostwo ligi. Dlaczego go przytoczyłem? Dlatego, że prawdziwy sport nie ma nic wspólnego z filmem i w normalnym świecie takie rzeczy jak w tym filmie zwyczajnie nie maja prawa się wydarzyć. „Życie to nie je bajka” i żeby coś osiągnąć trzeba najpierw zbudować solidny fundament, a tego w tym sezonie nie było. Ludzie z GFH dobitnie przekonali się o tym, że kupno nawet największego klubu bez budowania solidnych podstaw spełznie na niczym i w mojej opinii właśnie dlatego chcieli „opchnąć” ten klub jak najszybciej. Teraz zbudować podstawy musi Cellino i póki co chyba zaczyna właśnie od porządków.
Inne przyczyny to niewłaściwe decyzje personalne i chyba co najważniejsze brak „chemii” miedzy zawodnikami. Kto wie jak wyglądała by tabela na koniec sezonu gdyby McDermott na początku sezonu mógł zrealizować swoje cele transferowe (a zapewne było ich znacznie więcej niż tylko Hunt, Smith, Wootton i Murphy), czy wtedy jego autorska drużyna byłaby wyżej w tabeli. Tego nie dowiemy się nigdy. W przyszłym sezonie właśnie ta „chemia” musi zaistnieć aby udało się coś ugrać, choć na obecną chwile ciężko w nią uwierzyć patrząc na to jak teraz wyglądają relacje pomiędzy najważniejszymi osobami na Elland Road.
Ten miniony sezon był naprawdę kiepski i miejmy nadzieję, że następny będzie lepszy.
Mati
Rywale byli lepsi:) Niestety w zbyt dużej mierze byliśmy zależni od formy i błysku Rossa. Często w idiotyczny sposób traciliśmy bramki, formacja defensywna wymaga wzmocnień. Liczę, że w nowym sezonie wystartujemy całkowicie odmienieni i będziemy bazować na własnych piłkarzach, a nie tych wypożyczonych. Brak stabilizacji, ciągłe zamieszanie na pewno też nie pomogło w odniesieniu lepszych rezultatów.
Na koniec pytanie do Was drodzy czytelnicy. Napiszcie proszę czy taki sposób podsumowania sezonu Wam odpowiada i czy chcielibyście aby stał się tradycyjnym corocznym podsumowaniem?
MOT!












Komentarze
:)