Wiele się ostatnio mówiło o terminarzu, jaki ma Leeds United. Pawie na przestrzeni 10 dni muszą rozegrać 4 spotkania, w tym 3 z nich są meczami wyjazdowymi. Połowę tego wyzwania Pawie mają już za sobą. Po czwartkowej dwugodzinnej batalii w Capital One Cup, dwa dni później czekał ich wyjazd do Berkshire, gdzie czekało już Reading. Uwe Rösler mimo, że nie jest zadowolony z takiego obrotu spraw, uważa, że taki terminarz jest niezwykle trudnym wyzwaniem dla jego zespołu zarówno pod względem fizycznym jak i psychicznym. Bardzo ciężki okres przygotowawczy, jaki Leeds ma za sobą, zaczyna się spłacać, gdyż póki co po naszych piłkarzach nie widać trudów ostatniego tygodnia.
Dla nas jest to niezwykle budujące, kiedy w trakcie tak ciężkiego okresu zdobywamy punkty. Zawsze fajniej jest zdobyć coś więcej, ale cieszymy się nawet z jednego punktu. Dla nas jest ważne, jak zawodnicy się regenerują. Muszą żyć jak mnisi – bez seksu i alkoholu. Teraz czeka nas kolejna przesiadka i podróż autostrada tym razem do Bristolu. Kolejny ciężki mecz, dlatego ten punkt z Reading jest tak ważny.
Trener Pawi nie omieszkał także po raz kolejny złożyć hołd kibicom Leeds, którzy w sporej ilości pojawili się na Madejski Stadium.
Nie każdy klub może doświadczyć ponad 4000 swoich kibiców podróżujących z tobą na mecz wyjazdowy w niedzielę. Nasi fani bardzo nam pomogli, zwłaszcza w ostatnich 5 czy 10 minutach, kiedy nogi zawodników były już bardzo ciężkie. Dawali nam to, czego potrzebowaliśmy, byłem bardzo szczęśliwy widząc pełny sektor gości. Powiedziałem zawodnikom, żeby nie traktowali tego, jak coś oczywistego. Jeśli pójdziesz gdziekolwiek indziej, to nie zawsze spotkasz się z takim wsparciem.











