Poniżej zapraszamy do drugiej częśći naszego podsumawania sezonu 2015/2016 w wykonaniu Pawi.

Najładniejsza bramka sezonu.  

Adamos: 

W tej akurat kategorii jest urodzaj bogactwa! Gol Antenucciego przeciwko Burnley, z półobrotu. Bramka Wooda z linii pola karnego dająca wygraną z Derby 2-1. Cudowne gole Mowatta przeciwko Cardiff (w okienko, jedyna bramka meczu) i na 3-0 w wyjazdowym spotkaniu z Huddersfield. Fantastyczne uderzenie z pierwszej piłki Carayola w pucharowym starciu z Rotherham, gdzie petarda trafiła w okienko. Gol Bamby po przyjęciu piłki na klatkę przeciwko Wilkom, czy piękny wolej Dallasa dający drugiego gola przeciwko Birmingham. Wreszcie - fenomenalne uderzenie Cooka w starciu z Fulham. Wybór naprawdę nie był łatwy. Serce było za golem Mowatta z Terrierami, bo dla niego takie uderzenia to nie przypadek, rozum jednak kazał docenić bramkę Cooka, zdobytą z jeszcze większej odległości. Tak więc - Lewis Cook.  

Makumb: 

A tutaj to mamy w czym wybierać! Już pierwszy gol w sezonie strzelony przez Antenucciego w meczu z Burnley był na prawdę ładny. Potem fajną bramkę wsadził Wood przeciwko Derby zamrażając bramkarza rywali. Kolejna fajna bramka to strzał Mowatta z meczu z Cardiff i później równie piękny gol w meczu z Huddersfield. Świetną bombę zasadził Cook w meczu z Fulham, Carayol w meczu pucharowym z Rotherham też huknął jak trzeba, Dwie ładne bramki w meczu z Birmingham strzelił Dallas, a serię pięknych bramek tego sezonu zamknął Bamba w meczu z Wolves. Wszystkie ładne, wszystkie zza pola karnego lub z jego linii, pytanie tylko, która najładniejsza. Mi w pamięci najbardziej została bramka Mowatta w meczu z Huddersfield. To było piękne uderzenie jakiego nie powstydziłby się żaden inny piłkarz, tak więc nijak na zachętę dla Alexa, który ten sezon miał kipsciutki zagłosuje na niego. 

Sherm: 

Do teraz oglądam bramkę Cooka w meczu z Fulham. Niewiarygodne trafienie z chyba 40. metrów – to nie zdarza się często w żadnej z lig. A i sam gol dał na bardzo ważny punkt w starciu z ekipą z Londynu. Podejrzewam, że ten gol był jednym z argumentów, jakie stały za przyznaniem Lewisowi Cookowi nagrody dla najlepszego młodego piłkarza FL. 

 

Krzynek: 

Obecny sezon obdarował nam kilkoma przepięknymi trafieniami. Premierowa bramka Antenucciego, dwie bomby Mowatta, jedna bomba Carayola, strzał Wooda, który zamroził Carsona, wolej Bamby. Jednak to wszystko blednie przy spadającym liściu Lewisa Cooka. Pierwsza ligiwa bramka tego chłopaka i od razu niezwykłej urody. 

Najlepszy mecz sezonu. 

 Adamos:

wbrew pozorom, mimo słabego sezonu, było kilka udanych spotkań. Zwycięstwa nad Derby, Cardiff, Hull, czy okazała wygrana z Huddersfield nie mogą przeminąć bez żadnego echa. Dla mnie równie dobre jak te zwycięstwa były także zremisowane 2-2 mecze z Derby u siebie końcem grudnia, a także wyjazdowe spotkanie z Hull. Mecz z Derby był dobry, szybki, emocjonujący, ale stawiam na remis z Hull. Poważny pretendent do awansu, naszpikowany gwiazdami spadkowicz z Premier League chwilami nie wiedział co się na boisku dzieje, grając na własnym boisku, i choć gola na 2-2 strzeliliśmy w końcówce, to byliśmy zespołem lepszym. Stawiam na Hull - Leeds 2-2.  

 

 Makumb: 

3:2 z Wolves na wyjeździe. To był szalony mecz, w którym mieliśmy wszystko. Najpierw zasłużenie przegrywaliśmy i wydawało się, że nic dobrego nas w tym meczu nie spotka, potem świetną zmianę przeprowadził Evans i za Adeyemiego wszedł Doukara, który odmienił grę i wyszliśmy na prowadzenie, które następnie podwoiliśmy. Na koniec Wolves się obudziło i czekała nas nerwowa końcówka, w której co prawda stracilismy bramke, ale zwycięstwo dowieźliśmy do końca. Takie mecze zostają w pamięci. Takie zwycięstwa są bardzo cenne i to właśnie tamten mecz w mojej ocenie był najlepszy w całym sezonie i to pomimo tego, że błędów w nim nasi obrońcy popełnili mnóstwo. 

 

Sherm: 

Pokonanie Cardiff na ich stadionie po 32 latach to chyba nasz największy wyczyn w zakończonych rozgrywkach. Dwie kontry wykończone przez Doukarę i Antenucciego, ale przede wszystkim doskonała postawa Marco Silvestriego pozwoliło sprawić w Walii nie lada niespodziankę. Ubiegły sezon był dla nas pasmem gry w kratkę i z reguły porażek w meczach z wyżej notowanymi rywalami. Dlatego pokonanie Cardiff jest jeszcze większym sukcesem. 

Krzynek: 

Grudniowe starcie z Wolverhampton. W tym meczu było niemal wszystko: prowadzenie jednej i drugiej drużyny, odmieniające obraz gry odkurzenie Doukary; powrót Byrama, marnwane setki przez Wooda, świetna gra na przedpolu Silvestriego. Najbardzie w pamięciu zapadnie mi jednak pierwsze 15 minut drugiej połowy, kiedy niemal każe przekroczenie linii środkowej przez Pawie pachniało golem. 

Najgorszy mecz sezonu. 

Adamos: 

Tutaj mam dwóch kandydatów. Wysokie przegrane - z Brighton 0-4 oraz porażka z Huddersfield 1-4. Stawiam na tę z Terierami, gdzie nie wychodziło nam nic, zespół praktycznie przeszedł obok meczu, i to grając w meczu derbowym, na własnym boisku, z którym kilka miesięcy wcześniej na wyjeździe wygrał wyraźnie 3-0. 

Makumb: 

Kilka takich było. Leeds fatalnie zaprezentowało się w meczu z Birmingham na Elland Road kiedy przegraliśmy 0:2 grając potworny piach. Co gorsza jak stwierdził wtedy Uwe Rosler goście niczym nas nie zaskoczyli, zagrali dokładnie tak jak się tego spodziewano, a mimo to Leeds przegrało i to znacząco. Cóż m.in. za te porażkę Niemiec zapłacił stanowiskiem. Kolejny fatalny występ to kolejna domowa porażka z Blackburn, kiedy po dwóch szybkich bombach Rovers wygrali na ER 2:0. Tamten mecz w roli trenera prowadził już Evans i ta porażka była jego pierwszą. Ostatni bardzo kiepski mecz w wykonaniu piłkarzy Leeds to porażka 0:4 z Brighton, kiedy totalną niemocą wykazał się cały zespół, a Mewy wbijały nam gola za golem. Było o porażkach to teraz o meczach zwycięskich. Otóż w tym sezonie dwukrotnie Leeds wygrało mecze, w których grało piach. Te spotkania to zwycięstwa po 1:0 z Bristol City i Preston. W obydwu przypadkach nasi rywale byli lepsi, ale jakimś cudem udało się dowieźć 3 punkty. Na zakończenie mecz kuriozum tego sezonu, czyli spotkanie z Boro. Tak się złożyło, że na Riverside Stadium Pawie zagrały naprawdę dobrze, walcząc jak równy z równym z głównym kandydatem do awansu, wszystko zaprzepaścił wtedy duet naszych środkowych obrońców Sol Bamba i przede wszystkim Giuseppe Bellusci, którzy podarowali (inaczej się tego nazwać nie da) rywalom wszystkie 3 bramki i Pawie na południe Yorkshire wracały z bagażem goli. 

Sherm: 

Trudno zdecydować się tutaj na jeden najgorszy mecz w wykonaniu naszych zawodników. Ilość punktów, którą straciliśmy przez głupie błędy i brak koncentracji w końcówkach spotkań woła o pomstę do nieba. Wydaje mi się jednak, że to jest kłopot, z którym Leeds zmaga się nie pierwszy rok. Również seria siedmiu spotkań bez zwycięstwa, która miała miejsce na przełomie września i października, kiedy zdobyliśmy jedynie dwa punkty to coś, co nie ma prawa się zdarzyć. 

Krzynek: 

Listopada wpadka z Blackburn. Graliśmy wolno, bez pomysłu, bez wiary, bez polotu. Tamten mecz skończył się w zasadzie zanim zdążyłem otworzyć piwo. Dramat. 

You have no rights to post comments

SKLEP LEEDS UNITED