Jeszcze w marcu zeszłego roku pisaliśmy o tym, że Leeds może wygrać z Cardiff na wyjeździe po raz pierwszy od 32 lat. Tak też się stało i teraz Pawie staną przed wyzwaniem, którego nie udało im się osiągnąć nigdy. Mianowicie wygrać z Cardiff 3 kolejnych spotkań. Szansa na to już jutro od 13:30 czasu polskiego. Spotkanie zostanie rozegrane na Cardiff City Stadium, a transmisję z niego przeprowadzi stacja Sky Sports.
Historia ostatnich spotkań:
Przez bardzo długi czas Cardiff wyjątkowo nie leżało Leeds. Co mecz z tą drużyną to wtopa, albo remis, albo porażka, zwycięstw było brak. Sytuacja zmieniła się w zeszłym sezonie kiedy The Peacocks dwukrotnie pokonali The BlueBirds. Najpierw wygrywając 1:0 na Elland Road, a wiosna tego roku wywożąc 3 punkty z Cardiff po zwycięstwie 2:0.
Sytuacja kadrowa:
Cardiff City:
W zespole gospodarzy nie wystąpią kontuzjowani Joe Bennett i Stuart O’Keefe.
Leeds United:
Pomimo kontuzji odniesionej w meczu z Blackburn Liam Bridcutt powinien być gotowy do gry w sobotę. Kontuzje wyleczył też Kemar Roofe, którego zabrakło we wtorek na Elland Road. Jedynym zawodnikiem, który nie będzie mógł zagrać w jutrzejszym meczu jest Gaetano Berrardi.
Forma:
Cardiff City:
Gospodarze notują właśnie serię 3 kolejnych porażek w lidze i 4 kolejnych spotkań bez zwycięstwa. Co ciekawe ostatnia drużyną, którą Cardiff ograło w lidze było … Blackburn Rovers, które w 3 kolejce Championship uległo na wyjeździe 1:2. Systematyczne porażki sprawiły, że The Blue Birds z dorobkiem ledwie 5 punktów znajdują się w strefie spadkowej na 22 miejscu.
Leeds United:
Ostatnie zwycięstwo nad Blackburn przerwało serię 2 kolejnych porażek Pawi w lidze i pozwoliło wspiąć się na 17 miejsce w tabeli. Teraz Pawie liczą na podtrzymanie zwycięskiej serii i kolejny awans w tabeli Championship.
Nasze 4x4:
Makumb:
Zwycięstwo nad Blackburn na chwilę odsunęło od Leeds widmo kolejnej zmiany trenera. Nie można jednak stwierdzić, że Garry Monk jest bezpieczny na swoim stanowisku, gdyż dowolna porażka ponownie spowoduje spekulacje na temat jego pracy na Elland Road. Byłemu trenerowi Swansea nie pozostaje więc nic innego jak prowadzić swoich piłkarzy ku kolejnym zwycięstwom. Inaczej zwyczajnie będzie mógł pożegnać się z pracą. Mecz z Cardiff będzie pojedynkiem drużyn, które w ligowej tabeli dzielą zaledwie 2 punkty i obydwa kluby wciąż powinny czuć się zagrożone nieodległą strefą spadkową. Mecz ten jest więc spotkaniem z rodzaju tych z 6 punktów.
Jeżeli chodzi o skład to wydaje mi się, że Monk nie będzie zmieniał formacji i znów zagramy 4-2-3-1. Tym razem jednak od pierwszej minuty zagra pewnie Wood, który zdobył gola w meczu z Blackburn, co nie udało się jego konkurentowi Antonssonowi. Innych zmian nie przewiduję, no chyba, że uraz Bridcutta okaże się poważniejszy. Raczej między bajki można włożyć moje życzenie aby w bramce stanął Silvestri (przypomnę tylko, że ostatnie zwycięstwo w Cardiff w ogromnej mierze zawdzięczaliśmy właśnie jemu).
Stawiam na skromne zwycięstwo United, np. 1:0.
Forza Leeds!
Krzynek
Do zeszłego sezonu wyjazd Leeds United do Cardiff był równoznaczny z powrotem ze spuszczonymi głowami. To fatum przełamałał w końcu Steve Evans, którego drużyna po meczu życia Marco Silvestriego pokonała Walijczyków 2-0. Teraz mecz na Millenium Stadium może być kolejną próbą ratowania posady przez Garry’ego Monka. Nie wierzę, że Steven McClaren we wtorek na Elland Road pojawił się w formie bezinteresowanego widza. Monk w każdym kolejnym meczu będzie walczył o swoją głowę i upłynie jeszcze sporo czasu zanim będzie mógł spokojnie przystępować do kolejnego meczu. Bardzo cieszy mnie, że w ostatnim spotkaniu Pawie wróciły do ustawienia, które było trenowane całe lato. Z Roversami opanowaliśmy środek pola, graliśmy piłką i potrafiliśmy zdominować rywali. Na skrzydle ponownie szlalał diablesko szybki Hadi Sacko. Cardiff gra ustawieniem 3-5-2, a wiadomo, że takie zespoły najlpiej jest atakować flankami. Liczę na to, że Francuz zniszczy popołudnie kolejnemu rywalowi. Z pewnością jego dynamikę i drybling trzeba będzie wykorzystać. W pierwszym składzie zostawiłbym Pablo Hernandeza. Co prawda Hiszpan był krytykowany za swój wtorkowy występ, ale jestem pewien, że zawodnik tej klasy w każdym momencie może odpalić. W ataku zmieniłbym Antonssona i dał od początku pograć Woodowi. Może tym razem to Szwed wejdzie na podmęczonych rywali i odmieni losy meczu.
Ceterum censeo Cellino expullendum esse.












