Największe pozytywne zaskoczenie sezonu (piłkarz)

Makumb:

I znowu kandydatów jest kilku. Oczywistym wyborem jest Ronaldo Vieira, który podążył drogą Lewisa Cooka i w jeden sezon z młodzieżowca stał się podstawowym piłkarzem Leeds. Jednak pamiętać trzeba jak wiele pretensji mieliśmy do sztabu szkoleniowego kiedy okazało się, że do Leeds dołączył Rob Green, a teraz ciężko sobie wyobrazić jedenastkę Leeds bez niego. Dla mnie jednak największym zaskoczeniem jest Kyle Bartley, który po pierwszych słabszych występach stał się prawdziwą opoką tej drużyny i jeśli nie uda nam się go zakontraktować na przyszły sezon to będzie to chyba największa strata od jakiegoś czasu.

Sherm:

Początek Greena w Leeds był… nienajlepszy. Szczerze mówiąc to nie byłem jakoś szczególnie zachwycony tym transferem. Anglik miał już najlepsze lata za sobą i obawiałem się, że przyjdzie do nas pokopać trochę przed zakończeniem kariery. Ale to co robił w drugiej części sezonu… chylę czoła. Wiek nie gra roli.

Krzynek:

Już Steve Evans mówił, że Ronaldo Vieira jest obdarzony wielkim talentem. Jednak chyba nikt się nie spodziewał, że ten 18 letni chłopak w ciągu roku przejdzie drogę od testów w drużynie juniorskiej do pierwszego składu Leeds United. Ten chłopak imponował ogromną, jak na swój wiek, dojrzałością. Do tego jego siła, umiejętność czytania gry i zbierania drugich piłek sprawiają, że z klubu musieli odejść tak doświadczeni w Championship gracze jak Toumani Diagouraga i Luke Murphy.

Co najbardziej zapamiętasz z tego sezonu

Makumb:

To wreszcie był sezon, po którym nie musimy się wstydzić i czuć się ligowym szaraczkiem. Ogromna w tym zasługa Garryego Monka, który w jeden sezon poustawiał rozbitą drużynę tak, że teraz stanowi zgrany kolektyw. Chciałbym jednak zaznaczyć, że po raz pierwszy od kiedy Włoch pojawił się na Elland Road należy pochwalić Massimo Cellino i to aż dwukrotnie! Po pierwsze za to, że wytrzymał presję i nie zwolnił Monka po 6 kolejkach kiedy Leeds plątało się w strefie spadkowej, ale również za to, że najpierw sprzedał polowę klubu, a pewnie lada chwila sprzeda wszystkie swoje udziały i jego przygoda z The Whites wreszcie się zakończy! Cały sezon chciałbym jednak pamiętać przede wszystkim ze względu na wspaniałe emocje, które towarzyszyły nam od września do marca, a nie ze względu na słabiutki początek i koniec sezonu, przez które nie udało się osiągnąć założonego celu jakim był awans do baraży o Premier League.

Sherm:

Od kilku sezonów byliśmy bliżej walki o utrzymanie niż o awans. W tym otarliśmy się o baraże. Był to nasz najlepszy sezon od czasu awansu. Dlatego trudno wskazać jeden moment, bo cieszyło ogromnie każde zwycięstwo. Chociaż nie ukrywam, że miłym momentem była wiadomość o tym, że Cellino powoli „pozbywa” się naszego klubu. Niech zrobi to jak najszybciej, bo jego obietnice są tyle warte, co naszych rodzimych polityków.

Krzynek:

 Dwie rzeczy. Po pierwsze to, że do przedostatniego meczu w sezonie w końcu mogliśmy się jarać barażami. Wierzę, ze ten sezon mógł być tym przełomowym. Po drugie to cisza wokół Massimo Cellino. Włoch w końcu odszedł w cień. nie wygłupiał się, nie gadał głupot i, co najważniejsze, nie robił głupich rzeczy. Wytrzymał ciśnienie we wrześniu, oddał połowę klubu  w styczniu. Teraz czekam tylko na sprzedaż pozostałych 50% jego udziałów. 

Bramka sezonu

Makumb:

Wiele pięknych bramek strzelili w tym sezonie piłkarze Leeds. Gol Hernandeza z rzutu rożnego w spotkaniu z Norwich był pierwszej klasy, podobnie jak przewrotka Wooda w meczu z Fulham, ale bezapelacyjnie najpiękniejszą bramkę sezonu zdobył Souleyman Doukara, który w meczu z Nottingham Forest posłał taką petardę, że nie obroniłby jej żaden bramkarz świata. Nie bez kozery jest fakt, że gol ten porównywany jest do wspaniałych bramek strzelanych przez Tonyego Yeboah w barwach The Whites jeszcze w poprzednim stuleciu.

Sherm:

Przewrotka Wooda z Fulham. Od lat marzę, żeby strzelić podobną, więc Chris spełnił w pewnym sensie moje marzenie. Fantastyczny gol.

Krzynek:

W zeszłym sezonie pięknych bramek mieliśmy całe multum. W tym, jak na lekarstwo. Ponad przeciętność wybiła się bomba Souleymana Doukary przeciwko Nottingham. Po tym strzale z Elland Road wprowadziły się wszystkie pająki.

Krótka ocena. Pozytywna? Negatywna?

Makumb:

Chociaż pod koniec sezonu okrzyknęliśmy naszych piłkarzy frajerami sezonu za to, że na ostatniej prostej wypuścili z rąk pewne (wydawać by się mogło) miejsce w barażach, to nie potrafię minionego sezonu traktować jako nieudanego. Po pierwsze wreszcie w Leeds powstała drużyna złożona z piłkarzy, którzy walczą za siebie nawzajem. Szatnia, w przeciwieństwie do lat poprzednich, nie jest podzielona, a stanowi swoisty monolit i (może za wyjątkiem Charliego Taylora) piłkarze Leeds walczą za siebie nawzajem i zwyczajnie się przyjaźnią. Po drugie liczba dobrych i bardzo dobrych występów w minionym sezonie jest znacznie większa od słabych gier Pawi i chociaż finalnie nie udało się zakwalifikować do baraży to takie spotkania jak z Derby, czy Brighton na ER należy wspominać w samych superlatywach. Po trzecie i ostatnie, jak już wcześniej napisałem ten sezon jest bodajże ostatnim, w którym musimy oglądać Massimo Cellino i jego dziwne pomysły, tak więc jeśli włoski król kukurydzy odejdzie z Leeds, a Garry Monk dostanie nowy kontrakt i uda się utrzymać trzon drużyny, to nawet pomimo braku awansu do baraży sezon 2016/17 trzeba oceniać pozytywnie. A co do samych baraży, to chyba w tym sezonie było na to jeszcze zbyt wcześnie. Nie od razu Rzym zbudowano, jak to mawiają i lepiej nawet zostać na rok w Championship żeby w przyszłym sezonie powalczyć (być może nawte) o bezpośredni awans!

Sherm:

Przed tym sezonem, nauczony doświadczeniem, mówiłem że jak zwykle będziemy bliżej walki o utrzymanie, niż bitwy o baraże. Uznałem, że każde miejsce w okolicy środka tabeli będzie sukcesem. W tej chwili? Oczywiście, czuję niedosyt, ogromny. Ale nie ma co się czarować – siódme miejsce brałbym na początku rozgrywek w ciemno. To był naprawdę dobry sezon. Wyniki nie wzięły się z przypadku, piłkarze nie biegali jak muchy w latarce, a tworzone przez nich sytuacje bramkowe nie wynikały z przypadku, a konsekwencji taktycznej. Najlepszy sezon od czasu awansu. Brawo!

Krzynek:

Nie da się ukryć rozczarowania z zakończenia sezonu, zwłaszcza po tej atmosferze, w jakiej żyliśmy od listopada do kwietnia. Niemniej jednak tego sezonu nie  da się podsumować inaczej jak pozytywnie. Kibice Leeds znów mogli marzyć, znów mogli nie wstydzić się za swój zespół. Teraz pozostaje mieć nadzieję, że Garry Monk dogada się z Radrizzianim i w przyszłym sezonie będzie mógł kontynuować swój projekt. W minionym sezonie on i jego sztab, zbudowali solidne fundamenty i już w przyszłej kampanii przy wzmocnieniu składu 3-4 klasowymi zawodnikami Leeds będzie w stanie walczyć nie tylko o miejsca barażowe.

You have no rights to post comments

SKLEP LEEDS UNITED