Braki w koncentracji przy stałych fragmentach gry spowodowały, że Leeds United w sobotę z Lancshire wrócili bez punktu. Pawie na Ewood Park miały olbrzymia przewage w posiadaniu piłki, ale świetnie zorganizowany w tyłach i groźnie kontrujący beniamiienk grał na tyle konsekwentnie, że udało im sie to spotkanie wygrać.
W wyjściowym składzie Marcelo Bielsa znalazł miejsce na powracających po kontuzji Gaetano Berardiego i Kemara Roofe'a. Szwajcar zająl miejsce na lewej obronie, Roofe zaś wyszedł wystawiony na skrzydle. Pawie wyszły dość bojowo nastawione, ale gospodrze dość szybko sprawdzili podopiecznych Bielsy na ziemię. Drugi rzut rożny wykonywał Harrison Reed, a w polu karnym wyżej od Berardiego wyskoczył Danny Graham, który umieścił piłkę w siatce. Leeds nie załamało sie niekorzystnym początkiem i juz w 7 minucie Ezgjan Alioski dograł piłkę do Tylera Robertsa, ale napastnik gości nie był w stanie oddac celnego strzału. Chwilę późnej Samuel Siaz znalazł sobie troche wolnego miejsca przed polem karnym Blackburn, ale jego strzał obronił Raya. Leeds sie odsłaniało, a Rovers coraz groźniej kontrowali. Po jednej z takich kontr przed Peacockiem-Farrellem stanął Bradley Dack, ale strzal gwizady Blackburn odbił wychowanek Leeds. W 35 minucie bardzo aktywny Alan Armstrong zatanczył w narożniku pola karnego z Berardim i oddal piękny, zakręcony strzał, ale piłka minimalnie poszybowała nad poprzeczką. W doliczonym czasie gry, w ostatniej akcji pierwszej części spotkania, Leeds doprowadziło do wyrównania. Pawie rozgrywali piłkę z własnej połowy, ta w końcu trafiła do Samu Saiza. Hiszpan zagrał krosowe podanie do wbiegającego w pole karne Gaetano Berardiego, a ten zgrał wpierwszej piłki do Matuesza Klicha, który wbił piłkę do bramki.
Drugą połowę The Whites zaczeli także od ataków. Okazję strzelecką znalazł Roofe, ale uderzenie napastnika The Peacocks zostało zablokowane. Z drugiej strony boiska Peacock-Farrell zatrzymał uderzającego z ostrego kata Armstronga. W 70 minucie gospodarze ponownie wyszli na prowadzenie. Rzut rożny wykonywał wprowadzony chwilę wcześniej Craig Conwey, a najwyżej w polu karnym skoczył Darragh Lenihan, który ucieszyl swoich kibiców. Pawie ponownie ruszyły do gwałtowniejsyzch ataków. Na boisku zameldowali się Pablo Hernandez i Jack Clarke, ale najgroźniejszy pod bramka był Mateusz Klich. Polak dwukrotnie zmuszal do wysilku Raye, z czego szczególnie ta druga interwencja była najwyższej klasy. Skarcić gości mógł jeszcze Alana Armstrong, ale przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem Leeds.
Straty punktów innych zespołów z czolówki oznacza, że Leeds nie straciło kontaktu z rywalami. Teraz Pawie czeka dwumecz na Elland Road. W najbliższą środę do Yorkshire przyjedzie jedno z najsłabszych w lidze Ipswich Town.
Blackburn Rovers 2 (Graham 2, Lenihan 70)
Leeds United 1 (Klich 45+1)
Blackburn: Raya, Reed, Smallwood, Armstrong, Graham, Mulgrew, Bell, Dack, Lenihan, Evans, Bennett. REZ: Leutwiler, Williams, Rodwell, Rothwell, Brereton, Conway, Palmer.
Leeds: Peacock-Farrell, Berardi, Cooper, Jansson, Dallas, Phillips, Klich, Alioski, Saiz, Roofe, Roberts. REZ: Blackman, Forshaw, Hernandez, Pearce, Baker, Shackleton, Clarke.











