Powoli doszliśmy do siebie po nieudanym zakończeniu sezonu i czas przyszedł na jego podsumowanie. Poniżej w tradycyjnej formie redakcja leedsutd.pl w kilku punktach opisała ostatnie 10 miesięcy.

NAJLEPSZY PIŁKARZ SEZONU

Makumb:

To musi być Pablo Hernandez. Co prawda Hiszpan bardzo spuścił z tonu w ostatnich meczach sezonu, ale przez większość roku był najlepszym naszym piłkarzem. Konkurowac z nim może Phillips, który za wyjątkiem jednego fatalnego spotkania nie schodzil poniżej swojego poziomu i po sezonie musi dokładnie przejrzeć swoje kieszenie sprawdzić ilu piłkarzy w nich pomieścił (Grealisha i Mounta czy Lawrence'a znajdzie tam na pewno).

Sherm:

Cieszę się, że doszliśmy do momentu, kiedy wybór najlepszego piłkarza sezonu jest trudny. Dlaczego? Nie było tylko jednego gracza, który by się w minionych rozgrywkach wyróżniał – to raz. Zawodnicy, którzy są brani pod uwagę reprezentowali naprawdę najwyższy poziom ligowy, a nie tylko wyróżniali się z przeciętności całej drużyny – to dwa.

Do grona nominowanych zaliczyć należy na pewno Phillipsa, Hernandeza, Janssona czy Klicha. Mój głos powędruje jednak na tego pierwszego. Za każdym razem, kiedy nasz młody defensywny pomocnik zabezpieczał środek pola, byłem o tę strefę boiska spokojny. Owszem, Phillips miał swój słabszy moment, jednak trwał on naprawdę krótko. Wziął się w garść i błyskawicznie wzleciał pod samo niebo, stając się utrapieniem każdego rozgrywającego tej ligi. Nie przez przypadek wybrano go zresztą do jedenastki sezonu (w przeciwieństwie na przykład do Coopera, co dla mnie jest niezrozumiałe). 

Warto napisać też dwa słowa na temat tych niewybranych. Hernandez był najlepszym zawodnikiem ligi. Był. Gdzieś od połowy marca przestał grać. Do tego stopnia, że wręcz osłabiał zespół, nie dając absolutnie nic dobrego. Bardzo smutno było obserwować ten jego zjazd formy. Jansson prawdopodobnie pozamiatałby całą ligę, gdyby nie parę drobnych urazów, które wykluczyły go z gry na kilka meczów i nie pozwoliły złapać odpowiedniego rytmu. Poza tym, jest to ostoja naszej drużyny i zalicza się do trzech piłkarzy, wokół których należy budować zespół na przyszły sezon. Kto jest tym ostatnim? Nie myślałem, że kiedykolwiek to powiem, ale… tak. Mateusz Klich. Większość z was zapewne zna moją „niechęć” do Polaków w piłce nożnej. Nasz zawodnik jednak może mi się zaśmiać w twarz. To jaki zrobił postęp pod Bielsą, nie mieści mi się w głowie. Rozegranie, odbiór, strzał i wydolność – zagrał we wszystkich spotkaniach! Chylę czoła panie Mateuszu. W pewnym momencie trochę się jednak zagubił. Grał poprawnie, ale było go jakby mniej na placu gry. I tylko dlatego, że ten jego słabszy moment trwał chwilę dłużej (dosłownie) niż Phillipsa, nie wybrałem go jako najlepszego piłkarza sezonu.

Krzynek:

Tutaj zgadzam się z Marcelo Bielsą i stawiam na Pontusa Janssona. Hernandez rozgrywał kapitalny sezon, Kalvin Philips był prawdziwą rewelacją, ale dla mnie to Szwed był najlepszym graczem w tym sezonie. Skała z tyłu, ogromne serce do gry, ten facet już wcześniej sprawił, że mam do niego słabość

NAJWIĘKSZE ROZCZAROWANIE SEZONU

Makumb:

Bamford. Nie ukrywam, że od początku w niego nie wierzyłem. Dla mnie to napastnik na max 10 bramek w sezonie i w zasadzie to potwierdził. Do tego Bamford dorzucił marna symulkę z AV i brak umiejętności wzięcia ciężaru gry na swoje barki w najważniejszym meczu z Derby!

 

Sherm:

Niestety w tej kategorii też jest w czym wybierać. Uważam jednak, że moja decyzja nikogo nie zdziwi. W poprzednim sezonie, kiedy ze składu wypadł Ayling, zespół ewidentnie zwolnił i zaczął mieć problemy. W tym, prawy obrońca, powiedzieć, że był cieniem samego siebie, to nic nie powiedzieć. Z pewnością ktoś zauważy, że miał kilka asyst i chyba nawet raz znalazł się w jedenastce kolejki. Może. Ale to nie zmienia faktu, że dawno nie widziałem piłkarza tak przypadkowego w swoich działaniach. Ayling nie miał w tym sezonie formy – o takowej można mówić, kiedy zawodnik prezentuje jakiś poziom przez więcej niż trzy mecze. U niego natomiast dyspozycja zmieniała się w przeciągu pięciu minut. Potrafił odebrać piłkę i wyprowadzić na połowę przeciwnika, po chwili nie umiejąc dokładnie zagrać na odległość trzech metrów, organizując rywalom kontrę. Być może w słabszych zespołach taki piłkarz by się sprawdził. U nas jednak nie. To moje największe rozczarowanie.

Krzynek:

Nie da się ukryć, że Kiko Casilla przychodząc z takim CV powinien dac drużynie dużo więcej. Na penwo nie zamierzam oceniać całej postwy Casilli przez pryzmat tego ostatniego meczu. Przez te kilka miesięcy Hiszpan byl w miarę pewny, co miał wybronić to wybronił, kilka razy popisal się błyskotliwą interwencją, ale nie mniej jednak od niego oczekuje sie dużo więcej. Na pewno oczkekuję dużo lepszej postwty Casilli  przyszłym sezonie. Osobiście rozczarowal mnie też Jack Harrison. Latem typowałem go jako odkrycie sezonu, ale niestety Harrison, z wyjątkiem kilku meczów, zazwyczaj był pierwszym zawodnikiem do zmiany.

NAJLEPSZY I NAJGORSZY TRANSFER SEZONU

Makumb:

Najlepszy transfer to chyba jednak Douglas (wielkiej konkurencji nie ma bo ani Bamford ani Casilla nie popisali się za bardzo). Jeśli jednak pod uwagę bierzemy również wypożyczenia to wskazałbym na Harrisona, który potrafił co prawda przejść obok meczu, ale też potrafil zagrać fenomenalnie jak choćby w półfinale z Derby na Pride Park. Jeśli jednak patrzeć na największe wzmocnienien zespołu to był nim bez wątpienia Mateusz Klich, którego powrót z Holandii był niczym transfer nowego piłkarza.

Najgorszy natomiast transfer to sprowadzenie Casilli i Bamforda oraz wypożyczenia Browna, Blackmana i Bakera. Do dzisiaj nie wiem, po co ich braliśmy skoro odegrali żadne, lub prawie żadne role w naszej drużynie.

Sherm

No i mamy kłopot. Niestety, ale żaden z naszych piłkarskich transferów w tym sezonie nie dał z siebie tyle, ile oczekiwaliśmy. Douglas jest bardzo dobrym obrońcą, ale jeśli nie gra przez połowę sezonu, to niestety, ale jest niewypałem. W przypadku Bamforda jest niemal identycznie – stracona ogromna część rozgrywek, przez co nie mógł złapać odpowiedniej dyspozycji. Uważam, że drzemie w nim potencjał, ale musi regularnie grać. O Izzym Brownie się nawet nie wypowiem, bo taki człowiek nigdy u nas nie grał. W zimie przyszedł Casilla i… rozczarował. Trzeba to sobie powiedzieć wprost. Oczekiwaliśmy stabilności i spokoju na bramce, której Hiszpan nam nie dał. Szalony, nieprzewidywalny i, moim zdaniem, lekceważący tę ligę. Był jeszcze Harrison, który wypadł poprawnie. W Premier League przyszłości nie ma, ale determinacji i ambicji odmówić mu nie można. Po nim spodziewałem się najmniej, więc jego dyspozycja mnie nie rozczarowała, ani nie zachwyciła. Podejrzewam, że miał być dublerem, no ale pewne względy sprawiły, że musiał grać regularnie. 

Pozytyw jest taki, że jeżeli z każdym z tych panów się popracuje, to mogą z nich „wyrosnąć” naprawdę świetni gracze.

Co do najlepszego transferu – rzucam ręcznik. Takiego w tym sezonie nie było. Jeżeli już musiałbym kogoś wskazać, to na Marcelo Bielsę, ale mówienie o nim „najlepszy” jest niedopowiedzeniem.

Krzynek:

Latem wydawało się, że tamto okienko transferowe było najlepsze od lat. Tymczasem niemal nasze wszystkie wypożyczenia to niewypały. Barry Douglas zbyt często byl kontuzjownay, nie mówiąc już o Bamfordzie. Mimo hejtu, jaki pod koniec sezonu spadł na Bamfroda, to wydaje mi się, że to właśnie on był najlepszym transferem Leeds. Nie oznacza to jednak, że był to trasnfer udany. Od piłkarza wartego 7 mln trzeba oczekiwać więcej. Tych zmarnowanych sytuacji było za dużo, ale wobec braku mocnej konkurencji za najlepszy transfer sezonu uważam właśnie ten ruch. Mimo wszystko Bamford biorąc pod uwagę ilość minut spędzonych na boisku, byl najskuteczniejszym piłkarzem Leeds, co to tylko podkreśla, jak wielki problem ze skutecznością Leeds miało w tym sezonie. Jeśli chodzi o najgorszy ruch, to wrzuciłbym tutaj całą trójkę z Chelsea. Kompletna strata czasu  i pieniędzy.

NAJLEPSZY I NAJGORSZY MECZ:

Makumb:

Najlepszy to bez wątpienia 4:0 z WBA. To było spotkanie gdzie goście praktycznie nie istnieli, a Pawiom wychodziło prawie wszystko. Mecz co prawda świetnie ustawiła bramką Hernandeza z 16 sekundy, ale i tak Leeds tamtego dnia rozwaliloby każdego z Manchesterem City i Liverpoolem włącznie :)

Inne kandydatury to mecze że Stoke 3:1, Derby 4:1 i thrillery z Aston Villa 3:2 (fenomenalny comback) i Blackburn 3:2 (2 bramki Roofe'a w doliczonym czasie gry).

Najgorszy był mecz z Witam i tyle w tym temacie. Szkoda do niego wracać :(

Sherm:

Najlepszy? Aston Villa na wyjeździe. Przegrywamy 0:2 po 20 minutach, a ostatecznie wywozimy trzy punkty z Villa Park, po bramce Roofea w ostatniej akcji. To była drużyna z Premier League. Zespół, który ambicją, wolą walki i determinacją był w stanie pokonać każdego. To było takie Leeds, które doprowadzało mnie do szalonych okrzyków radości, czego nie czułem od naprawdę wielu lat. To była taka ekipa, o jakiej marzę. Moment, kiedy po bramce wyrównującej Janssona nie biegliśmy celebrować, tylko nurkowaliśmy po piłkę, chcąc grać o zwycięstwo. Z silną drużyną. Na jej stadionie. Odrabiając straty z 0:2. Nawet w momencie kiedy to piszę, czuję emocje z tamtego spotkania. Szkoda, tak bardzo szkoda, że na koniec zabrakło nam paliwa…

A najgorszy? Ostatni mecz sezonu. Z Derby popełniliśmy tyle błędów, że można nimi było rozdzielić całe rozgrywki. Będę używał słów, które niektórzy mogą uznać za niegrzeczne, za co z góry przepraszam. Pierwsza bramka: podwójna pomroczność, zaćmienie mózgu i wyżyny głupoty. Casilla i Cooper mogą walczyć o to kto zrobił z siebie większego idiotę. Druga bramka – cała drużyna, która spóźnia się o minutę na drugą połowę. Trzecia bramka – tutaj w głupocie już bezkonkurencyjny nasz kapitan. Dalej nie jestem w stanie mówić, bo czuję tylko złość.

Krzynek:

Pod względem dramaturgii najchętniej wraca myślami na Villa Park, jednak jesli chodzi i jakość, to najbardziej zachwycił mi mnie domowy mecz z Derby w styczniu. Rywale nie istnieli.

Najgorszy mecz miał miejsce w Wielki Piątek. Do tej pory nie rozumiem, jak mając prowadzenie i gre w przewadze mogliśmy tamto spotkanie przegrać. Wtedy nam się zawalił sezon.

ODKRYCIE  SEZONU:

Makumb:

Mateusz Klich. Kto by rok temu pomyślał, że po tym sezonie Polak będzie jednym z najważniejszych punktów walczącego o awans do Premier League Leeds i będzie 3 strzelcem i 2 asystentem zespołu. Wyróżnił bym też Jamiego Shackletona i Tylera Robertsa , którzy pod wodzą Bielsy zrobili gromny postęp i moim zdaniem moga wygryźć Forshowa na stałe ze składu.

Sherm:

I to jest jedyna kategoria, przy której nie mam cienia wątpliwości. Mateusz Klich, chylę czoła po raz kolejny. Z zawodnika, który pałętał się gdzieś po rezerwach, stał się kluczowym elementem układanki Bielsy – jednego z najbardziej znanych i cenionych trenerów we współczesnej piłce. To powinno oddać wielkość jego postępu. Znakomity w odbiorze, rozegraniu, uderzeniu… on miał w tym sezonie wszystko. Oby to nie był jednorazowy wyskok.

Krzynek:

Przed sezonem na to miano typowałem Jacka Clarke’a i się nie rozczarowałem. Po chorobie Clarke nie przypominał piłkrza z grudnia/stycznia, ale mimo wszystko hego udział w tym sezonie trzeba ocenić bardzo pozytywnie. Specjalne wyróżnienie dla Jamiego Shackletona. Niezykle pracowity, uniwersalny i inteligentny gracz. Może być bardzo ważnym punktem zespołu już w kolejnym sezonie.

BRAMKA SEZONU:

Makumb:

1. Klich w meczu z Sheffield Wednesday;

2. Hernandez w meczu z WBA;

3. Alioski w meczu z Derby - strasznie podobała mi się całą tą akcja i wywalczenie piłki z samej linii końcowej.

Ogólnie w tym sezonie padło wiele pięknych bramek w wykonaniu piłkarzy Leeds i oby przyszły sezon był jeszcze lepszy pod tym względem :)

Sherm:

Skoro ten punkt nazywa się „bramka sezonu”, a nie „najpiękniejsza bramka sezonu”, to pozwolę sobie tutaj zagłosować na gola, który był według mnie szalenie ważny. Roofe z Villą na 3:2. Uzasadniłem już w kategorii „najlepszy mecz sezonu”, dlaczego to trafienie było tak ważne. Oddało cały nasz charakter, pokazało, że jesteśmy drużyną znakomitą, grającą dłużej niż „do końca” i gotową na Premier League.

Krzynek:

W poprzednich latach wyniki były gorsze, ale bramki ładniejsze. Mimo wszystko, trafienie Klicha z Sheffield było wyjątkowej urody.

You have no rights to post comments

SKLEP LEEDS UNITED