W trakcie zgrupowania reprezentacji Irlandii Północnej Bailey Peacock-Farrell udzielil kontrowersyjnego wywiadu, w którym zapowidział, że w razie braku zostania pierwszym bramakrzem Leeds nie wyklucza odejścia z zespołu. Czy młody bramkarz Leeds podtrzymuje to zdanie wciąż nie wiadomo, ale pewne jest, że miejsca w bramce United nie zamierza oddać walkowerem. Jak pisaliśmy wcześniej, 22-latek wraz ze Stuartem Dallasem zrezygnował z przedłużonego urlopu, jaki przysługiwał wszystkim reprezentantom kraju. Peacock-Farrell od początku okresu przygotowaczego chce podnieść rękawicę i walczyć z Kiko Casillą o miano pierwszego golkipera The Whites.
Razem ze Stuartem mieliśmy możliwość przedłużenia urlopu. Dla mnie, patrząc na moje cele i oczekiwania wobec nadchodzącego sezonu, byłby to tydzień stracony. Byłbym kilka dni do tytłu z przygotowaniami, co od razu postawiło by mnie w gorszej pozycji. Nawet gdybym wziął to wolne, to i tak nie byłbym w stanie się zrelaksować mając świadomość, co tracę.
Reprezenant Irlandii Północnej zeszły sezon zaczynal jako pierwszy bramkarz, ale zimą stracil miejsce w składzie na rzecz Kiko Casilli. Wychowanek The Whites nie zamierza się jednak poddawać i jego celem jest odzyskanie bluzy z numerem 1 w Leeds.
Moim celem jest zostanie w Leeds i walka o pierwszy skład, dlatego uważam, że najlepszym sposobem na walkę o pierwszy skład jest przede wszystkim obecność na treningach od pierwszego dnia. Gra jest z pewnością celem i moim i Kiko. Niestety najgorsze w byciu bramkarzem jest to, że grac może tylko jeden. Z Kiko mam dobre stosunki. Kiedy do nas przyszedł, to dość szybko się tutaj zaklimatyzował. Teraz obydwaj chcemy grać, a ja jeśli mam nawiązać z nim walkę, to muszę trenować, a nie odpoczywać na wakcjach. Na zajęciach wzajemnie się motywujemy, konkurejmy ze sobą i zobaczymy, jaka będzie decyzja trenera kiedy przyjdzie pierwszy mecz.











