Już 3 sezon z rzędu ze zwycięstwem i zapasem 3 goli Leeds United zaczyna sezon w Championship. Dzisiaj na Ashotn Gate The Whites po bardzo dobrym spotkaniu pokonali jednego z kandydatów do gry w barażach w tym sezonie Bristol City 3-1. Na południu Anglii w barwach Leeds zadebiubotwali Ben White i Helder Costa. W przypadku młodego Anglika był debiut conajmniej bardzo obiecujący.
Pawie od początku spotkania narzucli rywalom swój styl gry. To drużyna Marcelo Bilesy dłużej utrzymywała się przy piłce i bardziej zdecydowanie naciskała rywala. Gościom jednak brakowało trochę błysku bliżej pola karnego Davida Bentleya. Mimo tego pierwszy groźny strzał na bramkę oddali The Robins. Z rzutu wolnego na bramkę Casilli uderzał Kasey Palmer, ale na posterunku był hiszpańki bramkarz. Leeds pierwsze zagrożenie stworzyło za sprawą Patricka Bamforda. Po niepewnym wybiciu Davida Bentleya piłkę przejął Forshaw, który natychmiast uruchomił Bamforda, a ten oddał strzał z pierwszej piłki, który minął bramkę rywali. Forshaw zaczął także bramkową Leeds. Pomocnik The Whites pięknym, diagonalnym podaniem uruchomił na lewym skrzydle Jacka Harrisona, który wycofał piłkę do Douglasa, ten z kolei zagrał do Forshowa, który zgrał ją do Pablo Hernandeza. 34-latek przyjął piłkę na 20 metrze, rywale zostawili mu za dużo miejsca, co poskutkowało robitym okienkiem bramki Bentleya. Bristol główne zagrożenie stwarzało na lewej stronie gdzie problemy z O'dowhdaą miał Stuart Dallas. Irlandczyk w 30 minucie ruszył skrzydłem, dośrodkował w pole karne. Tam piłkę tylko strącił Kiko Casilla, ta trafiłą w końcu do Brownhilla, który oddał płaski strzał, ale kapitlanym reflesem wykazał się były golkiper Relau Madryt. Pod koniec pierwszej połowy prowadzenie mógł podwyższyć jeszcze Adam Forshaw, którego chytry strzał o milimetry minął bramke Bentlaya.
Leeds w drugiej połowie nie straciło na jakości i w dalszym ciągu dominowało rywala i kontrolowało przebieg gry. Po przerwie obudził się Jack Harrison, który coraz śmieleje zpauszczał się pod bramkę rywali. w 57 minucie to jednak drugi skrzydłowi Pawi błysnął po raz drugi. Pablo Hernandez z łatowścią ograł Dasilvę i dośrodkował miękko w pole bramkowe, gdzie strzałem głową sezon strzelecki otworzył Patrick Bamford. Huk powstały po spuszczonym ciężarze z barków napastnika Leeds był słyszalny nawet w Polsce, a wyraźnie rozluźnione Leeds dążyło do dobicia rywali. Udało się w 72 minucie. Po szybkiej kontrze Leeds Dallas znalazł w polu karnym Mateusza Klicha, którego strzał został zablokowany, ale wobec dobitki Jacka Harrisona defensywa gospodarzy nie mogła nic zrobić. Chwilę później Klich znowu mógł zdobyć gola, ale w polu karnym mając lepiej ustawionych kolegów uderzał sam i w dodatku niecelnie. W ostatnich 10 minutach swoje szanse zwietrzyli piłkrze Lee Johnsona. Po rozpaczliwej akcji Andreasa Weimanna i bramce Austriaka po rykoszecie nadzieja w sercach kibiców Bristolu się odrodziła, ale do końca meczu obrona The Whites nie dała się już skrzywdzić i Pawie dowiozły korzystny wynik do końca.
BRISTOL CITY 1 (Weimann 79')
LEEDS UTD 3 (Hernandez 26', Bamford 57', Harrison 72')
Bristol City: Bentley, Hunt, Dasilva, Kalas, Brownhill, O’Dowda (63' Paterson), Pack, Palmer (64' Eliasson), Moore, Diedhiou (80; Taylor), Weimann. REZ: Wollacott, Baker, , Szmodics, , Rowe.
Leeds United: Casilla, Douglas (Alioski 80'), Cooper, White, Dallas, Phillips, Klich (Costa 75'), Forshaw, Hernandez, Harrison (Davis 85'), Bamford. REZ: Miazek, Gotts, Bogusz, Clarke.












Komentarze