Atmosfera na trybunach godna największych meczów w Europie. Pokazy sztucznych ogni, piłkarze Leeds Untied pozdrawiający kibiców w stylu drużyny Dona Reviego, wizyta legendarnych zawodników Leeds United, a na koniec zwycięska bramka wychowanka Kalvina Philipsa. Tak wyglądał pierwszy mecz Leeds United w drugiej setce swojego istnienia. Po elektryzującym widowsku Pawie pokonały Birmingham City Pepa Cloteta 1-0.
Raport z przebiegu pierwszej połow można skopiować w zasadzie z większości meczów Leeds w tym i zeszłym sezonie. Pawie atakowały, Pawie naciskały, stwarzały okazję, ale tych okazji nie potrafiły wykorzystać. Pierwsza okazja przyszła w 8 minucie meczu. Stuart Dallas na prawym skrzydle znalazł Matuesza Klicha, który dośrodkował w pole karne. Obrońcy gości zdołali wybić futbolówkę przed pole karne, gdzie dopadł ją Ezgjan Alioski, który potężnym strzałem zmusił do interwencji Lee Campa. Następnie po szybkim ataku The Whites Jack Harrison w polu karnym obsłużył Patricka Bamforda, a napstnik Leeds oddał płaski strzał, który okazał się być jednak minimalnie niecelny. Najlepszą okazję Leeds zmarnowało pod sam koniec pierwszej połowy. Po długim zagraniu Harrisona na wolne pole do piłki doszedł Bamford, który zagraniem piętą wycofał piłkę do Costy. Strzał Portugalczyka ciałem zablokował Dean, ale do odbitej piłki dopadł Stuart Dallas, który zagrał do Mateusza Klicha, Polak odegrał koledze z pierwszej piłki, a uderzenie reprezentanta Irlandii Północnej świetnie wybronił Camp.
Na drugą część spotkania nie wyszedł już Patrick Bamford, a zastepujący go Eddie Nketiah już na początku drugiej połowy oddał groźny strzał, który złapał jednak Camp. W 51 minucie na prowadzenie mogli wyjść The Blues, ale uderzenie Villalby okazało się minimlanie niecelne. Wraz z upływem czasu Birmingham atakowało coraz śmielej. Najpierw ofiarny blok Bena White'a zapobiegł bramce Alvaro Gimeneza, a chwilę później kunszt bramkarski po strzale Jutkiewicza pokazał Kiko Casilla. W 65 minucie meczu trybuny Elland Road eksplodowały. Kalvin Philips dał sygnał do wyskiego pressingu, w wyniku którego Harrison wyłuskał piłkę spod nóg Colina. Skrzydłowy Leeds natychmiast oddał ją Philipsowi, który pokonał Lee Campa. Bramka wychowanka Leeds w tak historycznym meczu była wg Marcelo Bielsy boską interwencją. Po strzelonym golu Leeds rusyzło do dalszych ataków starając się położyć ten mecz do łózka. Wprowadzony po przerwie Tyler Roberts wypuścił na wolne pole Eddiego Nketiah, którego strzał jednak minimalnie minął słupek bramki gości. Następnie do skłądnej akcji bombę posłał Jack Harrison, ale Lee Camp zdołął przerzucić piłkę nad poprzeczkę. Swojej szansy szukał takżę bardzo aktywny tego popołudnia Ezgjan Alioski. Macedończyk najpierw po dośrodkowaniu Costy sprawdził formę Campa, a następnie strzałem z woleja z ostrego konta posłał piłkę nad poprzeczkę. Z drugiej strony boiska znowu groźnie uderzał Jutkiewicz, ale Kiko Casilla był na posterunku. Hiszpana strzałem z dystansu sprawdził także Jude Bellingham, ale były golkiper Realu Madryt sparował piłkę na rzut rożny. W końcówce goście atakowali coraz groźniej, ale defensywa United nie pękła i tym samym w drugie stulecie istnienia klubu Leeds United weszło z trze punktami.
Leeds United 1 (Phillips 65)
Birmingham City 0
Leeds: Casilla, Ayling, White, Berardi, Alioski, Phillips, Dallas, Klich (Roberts 61), Harrison, Costa (Douglas 84), Bamford (Nketiah 45). REZ: Miazek, Gotts, Davis, Clarke.
Birmingham: Camp, Pedersen, Roberts, Colin, Dean, Villalba, Bellingham (Gardner 76), Gimenez, Sunjic, Crowley (Maghoma 67), Jutkiewicz (Bailey 76). REZ: Stockdale, Harding, Clarke-Salter, Davis
żółte kartki: Alioski, Casilla (Leeds), Jutkiewicz, Sunjic (Birmingham)
sędzia: R. Jones
widzów: 35,731 (1,996 Birmingham)











