Z podniesionymi głowami z północnego Londynu mogą wrócić piłakrze Leeds United. The Whites w starciu z Arsenalem przegrali w III rundzie Pucharu Anglii, ale swoją postawą z pewnością skardli serca wielu neutralnym kibicom. Mecz rozstrzygnęła jedna bramka autorstwa Nelsona. Teraz podopieczni Marcelo Bielsy mogą w 100% skupić się na rozgrywkach ligowych.
Na Emirates Marcelo Bielsa dał szansę debiutu dwóm piłkarzom z druzyny młodzieżowej. Świetnie w bramce spisał się Illian Messlier, a przyzwoite zawody w środku pola zagrał Robbie Gotts. Leeds od początku meczu pokazało, że z Arsenalem nie zamierza sie tylko bronić. Kanonierzy zostali stłamszeni wysokim, agresywnym pressingiem The Whites. Momentami gospodarze mieli problem z opuszczeniem własnej połowy. Świetne zawody rozgrywał wszędobylski Mateusz Klich, który wraz z Philipsem opanował środek pola. Dość powiedzieć, że pierwszą połowę Pawie kończyły z 65 procetnowym posiadaniem piłki. Wraz z nim pojawiały sie okazje, ale jak to bywa z Leeds, te okazje były marnowane. Bramke Martizneza obstrzeliwali Bamford, Gotts i Harrison, ale im probom brakowało precyzji. Harrison był pierwszym piłkrzem, który zatrudnil Martineza. Po zgraniu piłki przez Bamforda skrzydłowy Leeds oddał strzał, który wybronił hiszpański bramkarz. W 14 minucie The Whites rozegrali akcje, któej nie powstydziłaby się drużyna Pepa Guardioli. Po seri podań z pierwszej piłki Luke Ayling zagrał w pole karne do Bamforda, a napastnik Leeds po przyjeciu huknął bez namysłu. Niestety piłka trafiła tylko w poprzeczkę. Nastepnie Martiznem popisał się dobrymi intrwencjami po strzałach Harrisona i White'a. Tuż przed przerwą Martinez popisał się niesamowitą paradą po strzale Alioskiego. Luke Ayling dośrodkował na dalszy słupek, gdzie Sokratisa przeskoczył Macedończyk, ale jego strzał głową odbił golkiper The Gunners.
Mikel Arteta w przerwie nie owijał słów w bawełne i jego podopieczni na drugą połowę wyszli z jasnym postanowieniem poprawy. To plus słabnące United sprawiło, że po przerwie do gospodarze przejęli inicjatywę. Pierwsze zagrożenie stworzył Riess Nelson, ale rozpędzonego skrzydłowego Arsenalu w ostatniej chwili zatrzymał Barry Douglas. Chwilę później wytrzymalość poprzeczki sprawdził Lacazette. Francuz uderzył w aluminium z rzutu wolnego. Chwilę później Lacazetee uderzył jeszcze raz, tym razem po akcji, tym razem celnie, ale świetną paradą popisał się jego rodak Messlier. Pawie odpowiedziały chytrym strzałem Bamford, ale ponownie na posterunku był Martinez. W 55 minucie The Gunners wyszli na prowadzenie. Po stracie piłki przez Douglasa, Arsenal przeprowadził szybką akcję. Dośrodkowanie Lacazette'a odbiło sie jeszcze od Berardiego i spadło pod nogi Nelsona, który uciekł Aylingowi. Młody skrzydłowy nie miał problemów z pokonaniem Messliera. Leeds mogło odpowiedzieć chwilę później. Kalvin Philips po przejeciu piłki zagrał do Gottsa, ale 20-latek uderzył niecelnie. Do końca meczu Arsenal jeszcze kilka razy mógł zamnkąć mecz. Najbliżej tego bylo rezerwowy Gabriel Martinelli, ale strzał Brazylijczyka świetnie sparował Messlier.
Arsenal 1 (Nelson 55)
Leeds United 0
Arsenal: Martinez, Holding, Luiz, Sokratis, Guendouzi, Kolasinac, Xhaka, Ozil (Willock 77), Pepe (Saka 90+1), Nelson (Martinelli 67) Lacazette. REZ: Leno, Ceballos, Mavropanos, John-Jules.
Leeds: Meslier, Ayling (Stevens 78), White, Berardi, Douglas, Phillips, Gotts (Dallas 60), Klich, Harrison, Alioski (Costa 61), Bamford. REZ: Casilla, Cooper, Davis, Casey.











