Walczace o awans Leeds kontra walczące o trzymanie Wigan. Stwarzające mnóstwo okazji strzeleckich Leeds kontra bezzębne z przodu Wigan. Tak wyglądało zeszloroczne spotkanie Pawi z The Laticsw Wielki Piątek i tak także wygrało sobotnie starcie obydwu ekip na Elland Road. The Whites poraz kolejny przegrali z ekipą Paula Cooka. Bramkę goście zdobyli po rzucie rożnym, a żeby było zabawniej zrobili to niemal bezpośrednio po tym staym fragmencie gry.
Leeds mecz rozpaczeło ze sporym animuszem. Ju wpierwszej akcji Patrick Bamford zaprosił do gry Heldera Costę, ten wpadl w pole karne, nawinął Toma Pearce'a i oddal strzał, który jednak zdołał odbić David Marshall. W 7 minucie spotkanie na lewym skrzydle z 3 obrońcami zatańczył Jack Harrison. Skrzydłowy Leeds znakominicie poradził sobie z defensorami The Latics i zdołal oddać strzał, który niestety zatrzymał się na słupku bramki Marshalla. Kolejna szana należała na Bamforda, który poszedł w pojedynek jeden na jeden i strzelił prawą nogą jednak prosto w bramkarza Wigan. Kolejną sytuację napastnik Leeds miał już obowiązek wykorzystać. Prawym skryzdłem szarpnąl klich, który wyłożył piłkę do Bamforda, ten jednak fatalnie skiksował i piłka sadla tylko pod nogi Costy, który posłał ją w trybuny. W 33 minucie najlepszą okazje zmarnował z kolei Jack Harrison. Po dwójkowej akcji Costy i Bamforda, ten drugi dośrodkował na dalszy słupek, a tam dopadł do niej Harrison. 23-latek nie oddał czystego strzału, póxniej próbowal jeszcz gonić piłke i oddac strzał piętą, jednak nieudolnie.
Druga część spotkania także zaczęła się od frontalnych ataków The Whites. Po krótko rozegranym rzucie rożnym Costa dośrodkował na daslzy słupek, gdzie był Bamford, ale Paddy ponownie tej okazji nie zamienił na bramkę. Po następnym rzucie rożnym Bamford znow byl blisko, ale tym razem jego strzal został wybity z linii przez Kipre. Po godzinie gry Wigan, z niczego, wyszlo na prowadzenie. Rzut rożny z lewej strony boiska egzewkował Joe Williams, który tak dokręcil piłkę, że ta minęła nieudolnie interweniującego Kiko Casille i wpadła do bramki. Piłka po drodze dotknęla jeszcze głowy Pablo Hernandeza i oficjalnie bramkę samobójczą zaliczono Hiszpanowi. Po stracie bramki gra Leeds stała sie coraz bardziejnerwowa, a goście uwierzyli, że z gorącego terenu moga wywieźć 3 korzystyny wynik. W 73 minucie Kiefar Moore stanł oko w oko w Casillą, ale Walijczyka w ostatniej chwili zatrzymał powracający White. Następnie do kontry po rzucie rożnym rusyzł Tom Pearce. Wychowanek Leeds wykorzytał poślizgnięcie się Stuarta Dallasa i pędził sam w stronę bramki Leeds, ale wtedy w ostatniej chwili piłkę zabrał mu wracający Irlandczyk. Leeds dążyło jeszcze do wyrównania, ale ich ataki był zbyt przewidywalne imało skuteczne. W doliczonym czasie gry wyrównać mógł Bamford, ale drugi raz po jego strzale piłkę z linii bramkowej wybili obrońcy.
Porażki Leeds na Elland Road w wigilię Dnia Świstaka była żartem losu, który poraz kolejny zakpił z The Whites. W następnych tygodniach Pawie czekają mecze z drużynami liczacymi się w walce o Premier League. Leeds kolejno będzie weryfikwoane przez Nottingham Forest, Brentford i Bristol City. W tym spotkaniach być może wystąpi Jean-Kevin Augustin, który wciąż wdraża się do drużyny i próbuje przyswoić system gry ekipy Marcelo Bielsy.
Leeds United 0
Wigan Athletic 1 (Hernandez- sam 59)
Leeds: Casilla, Ayling, White, Cooper, Alioski (Roberts 64), Dallas, Klich, Hernandez, Harrison, Costa, Bamford. REZ: Meslier, Casey, Berardi, Shackleton, Poveda, Stevens.
Wigan: Marshall, Byrne, Morsy, Evans, Massey (Lowe 69), Pearce (Jacobs 84), Moore, Williams, Kipre, Dunkley, Naismith. REZ: Jones, Macleod, Roberts, Garner, Gelhardt.











