Gary Monk jest menadżerem, który jak mało kto dobrze radzi sobie z zespołami Marcelo Bielsy. Lee Johnson z kolei jest trenerem, który od Argentyńczyka w każdym kolejnym meczu zbiera lekcje futbolu. Dzisiaj na Elland Road Leeds United zaserwowało kibicom występ pełen energii, pasji, polotu i kreatywności. Zabrakło jednak, jak to często z drużyną Leeds bywa, skuteczności. Pawie mimo ogroma sytuacji tylko raz zdołały pokonać Daniela Bentleya. Bramakrzowi gości trzeba jednak oddać, że zagrał zagrał znakomite spotkanie.
Leeds od pierwszych minut rzuciło się do ataków chcąc za wszelką cenę udowodnić kibicom i dziennikarzom wieszcącym koniec ich szans na awans, że na Elland Road kondycja fizyczna i mentalna zawodników wciąż jest na wysokim poziomie. Środek pola opanowali Kalvin Philips z Mateuszem Klichem, a na skrzydłach spustoszenie siali Helder Costa z Jackiem Harrisonem. Portuglaczyk z ogromną ochotą wdawał się w pojedynki z Dasilvą i zdecydowaną większość tych pojedynków wygrwał. Po jeden z indywidualnych akcji Costa ograł rywali, ściął do środka, ale jego strzał wybronił Bentley parując piłkę na rzut rożny. The Whites ten stały fragment gry zagrali niestandardowo i Kalvin Philips wyłożył piłkę na 14 metr do Costy, ale jego strzał po nogach obrońców minął bramkę. Po kolejnym rożnym strzał oddał Liam Cooper, ale i uderzenie Szkota było niecelne. Gospodarze tłamsili rywali pressingiem nie pozwalając podopiecznym Lee Johnsona często wyjść z włansej połowy. Z Costą męki przeżywał Dasilva, który w 14 minucie ponownie pozowlił uciec Portugalczykowi, ale jego dośrodkowanie do Patricka Bamforda w znakomitym stylu przywidział i przerwał Daniel Bentley. Akcję bramkową w 16 minucie zaczął Jack Harrison. skrzydłowy Leeds ruszy lewą stroną, zakręcił Tomasem Kalasem i wyłożył piłkę Stuartowi Dallasowi. Irlandczyk z północy oddał strzał, który obrona Bristol wyblokowała, ale piłka dalej była w posiadaniu Leeds. Mateusz Klich nawinął sobie rywala, przełożył piłkę na prawą nogę i wstrzelił ją na piąty metr. Tam na udo przyjął ją Luke Ayling, który zdołał jeszcze oddać strzał i Daniel Bentley nie był już w stanie go zatrzymać. 3 minuty późneij mogło być 2-0. Po prawej stronie znowu szalał huragan Costa. Były piłkarz Wolves wpadł w pole karne i ioddał strzał jednak kolejną wspaniałą interwencją popisał się Bentley. To jednak nie był koniec tej akcji, gdyż na na bramkę później uderzał jeszcze Dallas. Irlandczyk trafił w poprzeczkę, ale na koniec piłkę w siatce umieścił Patrick Bamford, niestety uczynił to z pozycji spalonej. Napastnik Leeds killka minut później po podaniu od Hernandeza mając rywala na plecach zdołał przyjąc piłkę ze zwodem i oddał natychmiastowy strzał, ale ten minął bramkę Bentleya. Bramkarz Bristol w pierwszej połowie jeszcze raz został zatrudniony przez Costę, ale strzałowi Portugalczyka zabrkło siły i bramakrz gości nie miał problemów z jego zatrzymaniem.
Po przerwie drużyna Bielsy nie spuściła z tonu. Leeds dalej pressowało, dalej prowadziło grę i dążyło do zdobycia kolejnego gola. Aż do 68b minuty jednak klarownej sytuacji nie udało się stworzyć. Wtedy w pole karne The Robins wpadł Helder Costa, który wyłożył piłkę do Patricka Bamforda. Napastnik Leeds miał obowiązek umieścić piłkę w siatce, jednak jego strzał w kapitlany sposób zatrzymał Bentley. Chwilę później Costa powinien sam wpisać się na listę strzelców. Skrzydłowy wyszedł idealnie w tampo do długiej piłki od Liama Coopera i żaden z obrońców nie był w stanie go dogonić. Costa minął Bentleya, ale stracił trochę równowagę i przed umieszczeniem piłki w pustej bramce w ostatniej chwili nieprawdopobną interwencją popisał się bramkarz The Robins. W 75 minucie pierwszy raz na Elland Road zameldował się Jean-Kevin Augustin. 5 minut po wejściu Francuza jednak to Bristol mogło nieoczekiwanie wyrównać. Piłkę w środku pola stracił Harrison i Diedhou wypuścił w bój Nhaki Wellsa. Burduńczyk uciekł Benowi White'owi i oddał strzał, który na szczęście był minimalnie niecelny. Gospodarze szukali drugiego gola, który by uspokoił mecz. Omal nie znalazał go bardzo aktywny w drugiej połowie Jack Harrison. 23-latek wyszedł do prostopodałego podania od Dallasa i huknął bez zastanowienia na bramkę, jednak piłka zamiast zatrzepotać w siatce tylko obiła poprzeczkę bramki gości. W doliczonym czasie gry próbkę swoich umiejętności dał Augustin. Philips wywalczył piłkę i pognał lewym skrzydłem dośrodkowując na 16 metr do Francuza. Ten nie miał zbyt wiele czasu, ale zdołał oddać strzał, ale ten tylko o centymetry minął bramkę Bentleya.
W pozostałych spotkaniach wyniki były nadzwyczaj pozytywne dla Pawi i dzięki temu ekipa Bilesy umocniła się na drugiej pozycji w tabeli. Za tydzień na Elland Road przyjedzie Reading.
LEEDS UTD 1 (Ayling 16')
BRISTOL CITY 0
Leeds: Casilla, Ayling, White, Cooper, Dallas, Phillips, Klich, Hernandez (Shackleton 90), Harrison, Costa, Bamford (Augustin 75). REZ: Meslier, Douglas, Alioski, Roberts, Berardi.
Bristol: Bentley, Dasilva, Kalas, Williams, Baker, Eliasson (Palmer 74), Massengo, Henriksen, Paterson (Diedhou 60), Weimann (O’Dowda 34), Wells. REZ: Wollacott, Hunt, Rowe, Benkovic.
żółte kartki: Dallas, Klich (Leeds), O’Dowda, Kalas (Bristol)
widzów: 35,819 (1,203 Bristol











