W sobotnie popołudnie pogoda w Lancashire nie należała do najpiękniejszych. Sączysty deszcz nad Ewood Park sprawił, że murawa stadionu stanowiła dodatkowe utrudnienie dla zawodników, ale mimo tego piłkarze Leeds United zagrali dobre spotkanie i pewnie pokonali Rovers 3-1. W tej kolejce swoje mecze wygrałą także cała czołówka ligi, także zmian w układzie na szczycie tabeli nie odnotowaliśmy. Warta odnotowania z sobotniego meczu jest z pewnością druga bramka dzieła Kalvina Philipsa. Wychowanek The Whites trafił do bramki rywali bezpośrednio z rzutu wolnego, co zawodnikom Leeds nie udało się do 26 grudnia 2017 roku.
Marcelo Bielsa na mecz z Blackburn dokonał dwóch korekt w składzie. Drobne urazu uniemożliwiły występy Heldera Costy i Stuarta Dallasa, także w ich miejsce Argentyńczyk desygnował Barry'ego Douglasa i Ezgjana Alioskiego. Piłkarze obydwu drużyn od początku meczu narzucili szalone tempo. Akcja toczyła się na zmianę pod jednym i drugim polem karnym. Pierwszy raz bramakrza rywali sprawdzić postanowił Bradley Johnson. Były gracz Leeds uderzył soczyście zza pola karnego, ale Illian Meslier był dobrze ustawiony i pewnie złapał piłkę. W 7 minucie meczu Blackburn rozgrywało piłkę na własnej połowie. Mateusz Klich momentalnie doskoczył do Lewisa Travisa, zabrał mu piłkę i zagrał ją do Patricka Bamfroda. Napastnik Leeds długo się nie zastanawiając uderzył z pierwszej piłki, zupełnie w nie swoim stylu, precyzyjnie, obok Waltona i dał tym samym prowadzenie gościom. Ekipa Tony'ego Mowbraya mogła wyrównać chwilę po bramce Bamforda. Adam Armstrong kapitalnym podaniem wypouścił na wolne pole Sama Gallaghera, ale strzał wychowanka Southampton był minimalnie niecelny. Następnie Armstrong stworzył okazję dla Lewisa Holtby'ego, którego jednak zatrzymał Meslier. Trzecią okazją na wyrównanie była kolejna próba Holtby'ego, który obił słupek bramki Francuza. Po nawałnicy gospodarzy Leeds się obudziło i coraz częściej zaczęło dążyć do podwyższenia prowadzenia. Najbliżej tego był ponownie Bamford. Po solowej akcji Jack Harrison oddał strzał, który jednak trafił w napastnika Leeds. Bam Bam przejął futbolówkę i z półobrotu uderzył na bramkę Waltona. Piłka zamiast do siatki, trafiła jednak w słupek i na tablicy wyników dalej widniało 0-1. Powrót do składu Barry'ego Douglasa oznaczał podniesienie jakości stałych fragmentów gry Pawi. Rzuty rożne The Whites w końcu przestały być nieistotnym elementem gry i zaczeły stwarzać zagrożenie pod bramką rywali. Po jednym z takich rzutów rożnych bitych na bliższy słupek najszybciej do piłki wystartował Luke Ayling. Prawy obrońca Leeds uderzył bardzo sprytnie, ale bramakrz Blackburn dzięki świetnemu refleksowi uchronił zespół przed stratą drugiego gola. Rovers jednak nie potrafili na stałe zażegnać niebezpieczeństwa. Piłka trafiła pod pole karne, tam zgarnał ją Tyler Roberts, który został powalonyna ziemie przez rywali. Była 40 minuta i rzut wolny na 25 metrze od bramki gospodarzy. Do piłki podszedł Kalvin Philips, któy uderzył idealnie. Mocno, z rotacją w samo okienko bramki Waltona. Takiego uderzenie nie powstydziłby się Ian Harte i Leeds na przerwę schodziło z dwubramkowym prowadzeniem.
3 minuty po restarcie meczu rzut wolny z podobnego miejsca miało Blackburn. Do piłki podszedł Armstrong, który uderzył nie gorzej od Philipsa i strącił pajęczynę z drugiego okienka bramki. Wydawało się, że szybko strzelona bramka kontaktowa dopda gospodarzom wiatru w żagle. W 53 minucie te wątpliwości rozwiał rozgrywający kapitalny mecz Mateusz Klich. Liam Cooper posłał kapitalne, diagonalne kilkudziesięciometrowe podanie na prawe skrzydło Jacka Harrisona. HJarrison ściął do środka i oddał strzał, który obrońcy Rovers zablokowali. Do dobitej piłki dopadł Klich i oddał strzał, a piłka po nieudolnej interwencji Waltona zatrzepotała w siatce. Po tej bramce Leeds totalnie przejęło kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Po akcji dwóch bocznych obrońców mogło być 4-1. Barry Douglas dośrodkował miękko na głowę Aylinga, ale strzał tego drugiego był minimalnie niecelny. Blackburn słabło w oczach, ale u piłkarzy Leeds ni ebyło widać zmęczenia. Na ciężkim boisku na Ewwod Park Pawie byli szybsi i bardziej dynamiczni w swoich ruchach. W 74 minucie nie zabrakło kontrowersji. Wspaniałym prostopadłym podaniem do Bamforda popisał się Klich. Napastnik Leeds przpuścil sobie piłkę obok Waltona, ale próbując nad nim przeskoczyć został powalony na ziemię. Całą sytuacja miała miejsce poza polem karnym, także Leeds miało rzut wolny, ale mało zrozumiała wydaje się kara dla bramkarza Rovers, który obejrzał żółta kartkę. Z tym razem ze stojącej piłki uderzał Douglas, ale strzał Szkota świetnie sparował Walton. Przed końcem meczu bramkę mógł jeszcze dorzucić kapitan Liam Cooper, ale po wrzucce z wolnego Philipsa strącił piłlkę, która ostatecznie przeleciał metr od bramki Blackburn.
W czwartek na zakończenie 42 kolejki na Elland Road przyjedzie walczące przed spadkiem Stoke City. Na tę chwilę Pawie przewodzą w ligowej stawce z punktem przewagi nad West Bromem i 6 oczkami więcej niż rozpędzone Brentford.
Blackburn Rovers 1 (Armstrong 48)
Leeds United 3 (Bamford 7, Phillips 40, Klich 53)
Blackburn: Walton, Nyambe, Lenihan, Adarabioyo, Bennett (Downing 22), Travis (Davenport 69), Johnson, Rothwell (Buckley 69), Holtby (Samuel 60), Armstrong, Gallagher (Graham 60). REZ: Chapman, Leutwiler, Mulgrew, Carter.
Leeds: Meslier, Ayling, White, Cooper, Dallas, Phillips, Klich (Shackleton 89), Alioski, Harrison, Roberts (Hernandez 61), Bamford. REZ: Miazek, Poveda, Berardi, Struijk, Gotts, Davis, Stevens.
żółte kartki: Walton (Blackburn), Klich, Ayling (Leeds)











