Upał, niesomite napięcie, dobrze ułożone taktycznie drużyny, wyrównane spotkanie i gwiazdka z nieba pod koniec meczu - tak można opisać niedzielne popołudnie w Swasnea. Na zakończenie 43 koeljki Sky Bet Championship Leeds United w dramatycznych okolicznościach pokonało bijącą się o baraże Swansea 1-0. Zwycięstwo umocniło The Whites na prowadzeniu w lidze. Na 3 kolejki przed końcem Pawie mają 3 punkty przewagi na WBA i 6 oczek więcej niż Brentford. Jeśli Leeds nie chce się oglądać na innych to do zapewnienia sobie awansu do Premier League potrzebuje jeszcze 4 punktów z trzech ostatnich meczów.
Mecz poprzedziłą minuta ciszy poświecona pamięciu zmarłemu w piątek Jackowi Charltonowi. W mecz lepiej weszli gospodarze. Łabędzie nie ograniczali się tylko do bronienia dostępu do własnej bramki, a również próbowali atakować gości. W 9 minucie trochę wolnego miejsca w polu karnym znalazł sobie Rhian Brewster i oddał strzał, który złapał Ilian Meslier. Chwilę później aktywny Andrew Ayew wypuścił Connora Gallaghera, ale strzał tego drugiego po rykoszecie minął bramkę Leeds. Pawie pierwsze zagrożenie stworzyli po rzucie rożnym, jednak strzał Luke Aylinga minął bramkę Woodmana. Chwilę później bramkarz Swansea musiał już się wysilić, kiedy soczysty strzał z dystansu oddał Stuart Dallas. Wypożyczony z Newcastle bramkarz sparował jednak piłkę na bok. W 32 minucie po długim podaniu Patrick Bamford przepchnął rywala na 16 metrze i zdołał oddać strzał z prawej nogi, jednak Woodman popisał się świetną interwencją. Pod koniec pierwszej połowy z prawej strony wpadł jeszcze w pole karne Helder Costa, ale jego wstrzelenie złapał bramkarz Swansea.
Brak płynności w grze i brak czystych sytuacji strzeleckich spowodował, że Marcelo Bielsa postanowił dokonać dwóch zmian w przerwie. Na boisko, jak to już bywało kilka razy w ostatnich meczach, na boisku pojawili się Pablo Hernandez i Gianni Alioski. Hiszpan wprowadził więcej dokładności i kreatywności do środka pola The Whites, ale zwarta defensywa Swansea cał czas skutecznie ograniczała akcję gości. w 51 minucie The Swans byli bliscy otworzenia wyniky spotkania. W polu karnym znazał się Connor Gallagher, ale świetną interwencją popisał się Ilian Meslier, który przeniósł piłkę nad poprzeczkę. W 64 minucie interwencją kolejki popisał sie z kolei Freddy Woodman. Pablo Hernandez zagrał diagonalne podanie do Jacka Harrisona, skrzydłowy z pierwszej piłki dośrodkował na 6 metr, a tam szczupakiem strzał oddał Patrick Bamford. Woodamn popisał się jednak fantastycznym refleksem i zdołał odbić strzał napastnika Leeds. Napór Leeds zaczynał wzrastać. Piłkarze Leeds oddawali coraz więcej strzałów na bramkę Swansea, strzały te były niecelne. Im bliżej końca meczu tym gospodarze coraz bardziej zaczęli opadać z sił, a piłkarze Leeds mieli coraz wiecej miejsca na boisku. Kiedy wydawało się, że obydwie drużyny podzielą się punktami, przełom nastąpił w 89 minucie. Leeds przejęło piłkę pod własną bramką, Kalvin Philips zagrał wzdłuż pola karnego do Luke'a Aylinga. Obrońca Leeds od razu wrzucił wyższy bieg po czym zagrał piłkę do Matuesza Klicha. Klich zgrał do Costy, a w międzyczasie Ayling wciąż pędził. Rozpędzonego, wychodzącego na obieg kolegę dostrzegł Costa zagrywając mu piłkę na wolne pole. Ayling wpadł w pole karne, wycofał piłkę na 10 metr, tam przejął ją Pablo Hernnadez, który oddał strzał na bramkę Woodamana. Piłka odbiła się jeszcze od słupka i wpadła na bramki gospodarzy powodując wybuch radości wśró piłkarzy i sztabu trenerskiego Leeds United. Pablo Hernandez oszalał celebrując bez koszulki bramkę strzeloną swojej byłej drużynie. Oszalał też Ilian Meslier, który sprintem pobiegł świetować gola z 35 latkiem. Oszaleli tez pozostali piłkarze i rezerwowi. Jedyny człowiekiem, który nie okazywał radości był Marcelo Bielsa. Argentyńczyk na konferencji pomeczowej zapytany, czy takie chwile sprawiają mu radość, odparł, że radość mu sprawi jak jego zespół dojdzie do wyznaczonego celu. Bramka Hernandeza oczywiście nie oznaczała końca meczu. Swansea nie rezygnowało z walki o punkt. Gospodarze rzucili wszystkie swoje siły na doprowadzenie do wyrównania, ale obrońcy Leeds nie dopuszczlai ich w okolice własnej bramki. Gospodarze próbiwali rozpaczliwych wrzutek w pole karne, ale tam przydały się dwa metry wzrostu Ilian Mesliera. Młody Francuz w grze an przedpolu był bezbłędny czesto łapiąc albo piąstkując groźne dośrodkowania rywali. Mimo 5 dodatkowych minut, ze względu na kolejne przerwy i m.in. kontuzję Woodmana, mecz trwał prawie 100 minut, ale koniec końców gościom udało się dowieźć zwycięstwo i Thomas Frank proszący piłkarzy Leeds o odpowiedź na serię zwycięstw jego drużyny, dostał odpowiedź od Pawi. W czwartek na Elland Road przyjedzie zamykające tabelę Barnsley. Przy ewentualnej stracie punktów Brentford w trakcie środowego meczu z Preston, czwartkowe derby Yorkshire mogą zapewnić Leeds powrót do elity.
SWANSEA 0
LEEDS UTD 1 (Hernandez 89)
Swansea: Woodman (Mulder 90+4), Naughton, Guehi (Celina 90+1), Fulton (Byers 90+1), Bidwell (Cullen 90+1), Roberts, Cabango, Grimes, Gallagher, Ayew, Brewster (Routledge 81). REZ: van der Hoorn, Dyer, Kalulu, Dhanda.
Leeds: Meslier, Ayling White, Cooper, Dallas (Alioski 45), Phillips, Klich, Harrison (Berardi 90+6), Costa (Shackleton 90+3), Roberts (Alioski 45), Bamford. REZ: Miazek, Douglas, Poveda, Struijk, Bogusz.
żółte kartki: Brewster, Fulton (Swansea), Klich (Leeds)











