Nieprawdopobne 3 dni przeżywali ostatnio piłkarze, działacze i kibice Leeds United. W piątek wiczorem okazało się, że dzięki porażce WBA z Huddersfield Pawie zapewniły sobie awans do Premier League. Dzień póxniej z kolei potknęło się Brentford, co oznaczało, że Leeds do najwyższej ligi awansuje na pewno jako mistrz Championship. Jakby tego było mało to w niedzielę świeżo mianowany Mistrz Championship pokonał na Pride Park Derby County 3-1. Zwycięstwu temu dodatkowego smaczku dodały napięte, szczególnie w ostatnim czasie, stosunki między obydwoma klubami. Gospodarze Pawi na własnym stadionie przywitali szpalerem, ale na boisku w trakcie meczu i po jego zakończeniu rządzili już tylko goście.
Piątkowe zabawy na pewno dały się we znaki kilku zawodnikom Pawi, dlatego Marcelo Bielsa, pewny tytuły, w meczu z Derby dał pograć zawodnikom, którzy w ostatnim czasie zbyt często na boisku się nie pojawiali. Do bramki po zawieszeniu wrócił Kiko Casilla. Opróćz Hiszpana w pierwszym składzie wybiegło 6 innych graczy, którzy w ostatnich meczach nie grali w peirwszym składzie. Pierwszy raz od pierwszej minuty zagrali np młodzi Pascal Struijk, Jamie Shackleton i Ian Carlo Poveda. Mecz nie był tocozny w zawrotnym tempie, ale od jego początku optyczną przewagę osiągnęli goście. Bardzo aktywny był Poveda. Młody Anglik z kolum,bijskimi korzeniami w okolicach środka boiska ograł dwóch rywali i posłał prostopadłe podanie do Tylera Robertsa. Walijczyk wygrał pojedynek z obrońcą i oddał strzał, który sparował jego Kelle Roos. Następnie to Roberts zaczął akcję Leeds i wypracował okazję Shackeltonowi, którego strzał jednak zablokowali defensorzy Derby. Do odbitej piłki doszedł jeszcze Douglas i kąśliwym strzałem zmusił Roosa do kolejnej interwencji. W 33 minucie Marcelo Bielsa zmuszony był przeprowadzić pierwszą zmianę. W pojedynku główkowym Gaetano Berardi upadł tak niefortunnie, że uszkodził kolano i jego miejsce na środku defensywy zajął Luke Ayling. Leeds jednak dalej napierało. Po rzucie rożnym do strzału doszedł Dallas, a piłka odbiając się od graczy Derby trafiła jeszcze pod nogi Povedy, który zmusił Roosa do kolejnej interwencji. Przed przerwą był młodzieżowiec Manchesteru City pokonał nawet holenderskiego bramkarza. Lewą stroną ruszył Roberts, który dograł do Povedy, a ten po nawinięciu obrońcy posłał piłkę do siatki. Wynik jednak nie uległ zmianie, bo skrzydłowy Leeds był na pozycji spalonej. W doliczonym czaise gry soczysty strzał z dystansy oddał jeszcze Struijk, ale piłkę pewnie złapał Roos.
Jeśi ktoś uważał, że w drugiej połowie Leeds spuści z tonu, to się mylił. Pawie za wszelką cenę starały się zdominować rywala i przypieczętować swoją przewagę nad resztą ligi. Na początku drugiej cześci gry Pablo Hernandez zagrał prostopdałą pikę do Tylera Robertsa. Walijczyk wykorzytsał zawahanie Curtisa Davies'a, wygrałz nim pojedynek biegowy i oddał strzał, który jednak znowu wybronił dobrze skracający kąt Kelle Roos. W 54 minucie wszystkie sytuacje Leeds się zemściły. W zamieszaniu podbramkowym najprzytomniej zachował się Chris Martion, który trzałem po rykoszecie pokonał Kiko Casille zdobywając sowją 6 już bramkę w meczach z The Whites. Radość gospodarzy nie trwała jednak zbyt długo. Dwie minuty poźniej Pablo Hernandez przerzucił piłkę na prawą stronę do Povedy, ten lekko podcinając futbolówkę oddał ją na 17 metr do Hernandeza, a Hiszpan oddał natychmiastowy strzał z woleja. Pierwszą próbę zablokowali obrońcy Derby, ale Hernandez zdołał jeszcze ten strzał dobić pokonując Roosa. Derby wyraźnie osłablo, ale Leeds, mimo hucznych zabaw dwa dni wcześniej, słabnieć nie chciało. Pawie podkręcali tempo i w 75 minucie wyszli na prowadzenie. Kołeczko na 30 metrze zakręcił Tyler Roberts po czym dosztrzegł będącego w pełnym biegu Shackletona. Wychowanek Leeds w pełnym biegu wpadł w pole karne i pewnym strzałem zdobył swoją pierwszą bramkę dla klubu z Elland Road. 4 minuty później gospodarze powinni wyrównać. Po długiej piłce pośliznął się Luke Ayling, a Knigght ruszył z piłką sam na sam z Casillą przegrywając ostatecznie pojedynek z hiszpańskim bramkarzem. W 84 minucie mecz już był rozstrzygnięty. Piłka trafiła na lewe skrzydło do Alioskiego, Macedończyk dośrodkował w pole bramkowe, a tem próbując ubiec Patricka Bamforda Matt Clarke zrobił to na tyle niefortunnie, że umieścil piłkę w własnej siatce.
Niedzielne zwycięstwo było 27 triumphem Leeds w tym sezonie. Pawie do tej pory zgromadziły 90 punktów, co jest klubowym rekordem. Po końcowym
gwizdku jednak nikt nie rozchodził się do szatni. Goście świętowali na boisku i na trybuynach. W ruch poszedł szampan, w ruch poszły race, a Victor Orta, w ostatnich dniach solidnie pracujący na status legendy Leeds United, swoich zawodników oglądał przez ... lornetkę. W środę żeganamy się z Championship. Na Elland Road przyjedzie walczący o ligowy byt Charlton Athletic.
DERBY 1 (Martin 54)
LEEDS UTD 3 (Hernandez 56', Shackleton 75', Clarke 84-sam)
Derby: Roos, Bogle, Davies, Clarke, Forsyth (Buchanan 64) , Rooney, Bird (Marriott 82), Waghorn, Sibley (Shinnie 65), Lawrence (Knight 7), Martin. REZ: Jozefzoon, Hamer, Evans, Lowe, Whittaker.
Leeds: Casilla, Douglas, White, Berardi (Ayling 33), Dallas, Struijk, Shackleton, Hernandez, Alioski, Poveda (Harrison 77), Roberts (Bamford 82). REZ: Cooper, Miazek, Davis, Klich, Bogusz, Casey.











