Kibiców Leeds United w końcu czeka możliwość głosowania na najlepszego piłkarza miesiąca ich drużyny grającej w Premier League. Ten wyjątkowy sezon w pierwszym miesiącu zmagań dostarczył nam 3 kolejki. Jednak mecze z Liverpoolem, Fulham i Sheffield dostarczył fanom The Whites sporo materiału do możliwość wyróżnienia najlepszych w obozie beniaminka Premier League.
Illan Meslier w pierwszych dwóch meczach stracił aż 7 goli. O ile za mecz z Fulham można było mieć sporo zastrzeżeń do jego dyspozycji, to już w meczu z Liverpoolem przyznać trzeba, że Francuz uchronił swój zespół przed zdecydowanie wyższą porażką. Mecz życia 20-latek rozegrał jednak w Derbach z Szablami. Jego interwencja po strzale Lundstrama z pewnością będzie w czołówce parad całego sezonu. Spokój i dokładność podań Francuza też może budzić podziw.
W linii pomocy tradycyjnie płucami i sercem zespołu był Kalvin Philips. Reprezentant Anglii od pierwszego meczu pokazał to, co Gareth Southgate dostrzegł w nim powołując mu do reprezentacji. Wychowanek Pawi nie przestraszył się linii pomocy Mistrza Anglii, a w następnych dwóch meczach potwierdzał klasę przeciwko Fulham i Sheffield. Jego siła i dominacja pozwoliła Pawiom uspokoić mecz, kiedy Fulham strzeliło kontaktową bramkę. Przed Philipsem brylował za to Mateusz Klich. Polak do Premier League wszedł razem z drzwiami. Piękny gol z Liverpoolem, jeszcze piękniejsza asysta z Fulham. Haruje w defensywie, dużo daje w ataku. O takiego Klicha nic nie robiliśmy!
Nie można obejść obojętnie także obok skrzydłowych Leeds. Więcej wolnego miejsca na boisku i bardziej otwarci rywale to są czynniki sprzyjający Helderowi Coscie. Portugalczyk dwukrotnie wpisywał się na listę strzelców, na swoim koncie może zapisać także piękną asystę przy bramce Klicha. Piękną asystę dorzucił także Jack Harrison. Wypożyczony z Manchesteru City skrzydłowy dalej imponuje tym, czym imponował w Championship. Ogromna pracowitość, szybkość, żelazne płuca, klej w nodze i coraz lepsze dośrodkowania. Jego przyjęcie i ogranie Alexandra-Arnolda to prawdziwa wystawa jego umiejętności.
Na deser zostaje snajper Leeds. Są napastnicy tacy jak choćby Dwight Gayle, którzy mają opinię za dobrych na Championship, a za słabych na Premier League. Pół żartem pół serio można się pokusić o tezę, że Bamford jest za słaby na Championship, ale za dobry na Premier League. Do tej pory żaden piłkarz Leeds nie strzelał goli w pierwszych trzech meczach w najwyższej klasie rozgrywkowej. Bamford odnalazł strzeleckie buty, a przy okazji nie zapomniał o swoich zadaniach, którymi zachwycał w poprzednim sezonie. Wciąż dużo biega, wciąż walczy, wciąż świetnie zakłady pressing na rywalach. Na wyróżnienie z pewnością zasługuje też jego akacja i asysta przy bramce Costy z Fulham.
Głosować można tradycyjnie na naszej grupie na FB do końca miesiąca.











