Po serii dwóch dotkliwych porażek wczoraj wieczorem Leeds United wróciło do zbierania punktów. W meczu z Arsenalem jednak podopieczni Marcelo Bielsy całej puli nie zgarnęli. Pawie zagrały dobry mecz, bardzo pewnie w obronie, ale nieskuteczność pod bramką rywali oraz dobra postawa Bernda Leno sprawiła, że bramki strzelić się tez nie udało. Jeden punkt zdobyty z Kanonierami pozwolił przesunąć się Pawiom na 14 miejsce.

W meczu z Arsenalem od pierwszej minuty po raz pierwszy w barwach The Whites wyszedł Raphinha. Brazylijski skrzydłowy, szczególnie w grze do przodu, pokazał kilkukrotnie dlaczego latem Victor Orta zdecydował się go sprowadzić do Leeds. Innym ważnym nazwiskiem w podstawowym składzie Leeds był Kalvin Philips. Wychowanek Pawi wyleczył kontuzję i swoją postawą przypomniał jak ważną postacią jest w zespole Marcelo Bielsy.

Na początku mecz był dość otwarty. Płynnym akcjom przeszkadzała trochę nienajlepsza tego wieczoru murawa na Elland Road, ale mimo wszystko akcji pod bramkami nie brakowało. Jako pierwszy szarpnął Raphinha, który po akacji z Mateuszem Klichem ściął do środka i znalazł sobie miejsce do oddania strzału z 20 metrów. Niestety Brazylijczyk przy tej próbie się pośliznął i piłka poszybowała wysoko nad bramką Arsenalu. Z drugiej strony miejsce w polu karnym znalazł sobie Dani Ceballos, ale Hiszpan, choć stał już twardo na nogach, to w bramkę także nie trafił. Pierwszym bramkarzem zmuszonym do interwencji był Bernd Leno. Po akcji lewą stroną boiska napędzaną przez Jacka Harrisona i Ezgjana Alioskiego Macedończyk wpadł w pole karne i wycofał do Patricka Bamforda, jednak trącenie piłki przez napastnika Leeds zatrzymał niemiecki bramkarz. W 21 minucie serca zadrżały trochę kibicom Leeds. Na lewej stronie Nicolas Pepe wygrał pojedynek z Aylingiem i dośrodkował w pole bramkowe. Zagranie Iworyjczyka było zbyt głębokie, ale mimo tego omal nie zaskoczyło Iliana Mesliera. Piłka odbiła się od poprzeczki, a Leeds za sprawą Alioskiego ruszyło z kontratakiem. Macedończyk wyprowadził piłkę do przodu, zagrał do Klicha, ten znowu wypuścił w bój blondwłosego kolegę. Alioski zagrał wzdłuż pola karnego, a tam do piłki dopadł Raphinha. 23-latek oddał podkręcony strzał, ale do szczęścia zabrakło pół metra.  Im bliżej końca pierwszej połowy tym przewaga Leeds byłą coraz bardziej widoczna. W środku pola świetne zawody rozgrywał Mateusz Klich, który operował za plecami Patricka Bamforda. To właśnie Klich zagrywał na wolne pole do Aylinga, który dośrodkował w pole karne, gdzie piłka doszła do Bamforda. Najlepszy strzelec Leeds uderzył z woleja, ale świetną interwencją popisał się Leno. Później swoje okazje zmarnowali jeszcze Klich i Dallas, który z dogodnych okazji nie potrafili trafić w światło bramki i na przerwę obie drużyny schodziły bez zdobyczy bramkowej.

W drugiej połowie Arsenal próbował zagrać odważniej, ale po kilku minutach Mikel Arteta musiał zmienić podejście swojego zespołu. Prowokowany przez Alioskiego Nicolas Pepe uderzył głową Macedończyka, a sędzia po interwencji VARu odesłął skrzydłowego gości do szatni. Kanonierzy cofnęli się głębiej we własne pole karne, ale nie oznaczało to, że nie wyprowadzali kontraataków. Po jednym z nich Bukayo Saka znalazł w polu karnym Aubameyanga, ale strzał Gabończyka złapał Meslier.  Leeds cieprliwie rozgrywało piłkę i szukały dziur w obronie gości. Pozycję w polu karnym Londyńczyków znalazł sobie Raphinha, ale jego kolejna próba była niecelna. Chwilę później bombę z dystansu posłał Dallas, ale świetną interwencją błysnął Leno. Na zdobycie bramki przeciwko swojemu byłemu klubowi miał Luke Ayling. Prawy obrońca Leeds dostał podanie w polu karnym od Raphinhi, ale źle przyjął piłkę i goście zażegnali niebezpieczeństwo. Zwartą obronę rywali Marcelo Bielsa postanowił rozmontować piłkarzami, którzy dobrze czują się w grze na małej przestrzeni, także na boisku zameldowali się Rodrigo Moreno i Ian Carlo Poveda. Hiszpan zaraz po wejściu mógł stać się bohaterem. Jego strzał pierwszy strzał z narożnika pola karnego był minimalnie niecelny, aa chwilę później z podobnej pozycji obił spojenie bramki Berda Leno. Napór Leeds trochę rozluźnił obrońców Leeds i w 82 minucie po podaniu Bellerina sam na sam z Meslierem wyszedł Bukayo Saka. Młody francuski bramkarz zachował się jednak fantastycznie, wyczekał skrzydłowego Arsenalu i ten pojedynek wygrał. Ta akcja tylko podrażniła gospodarzy, którzy ruszyli do dalszych ataków. W ostatnich minutach Pawie dwukrotnie obijały jeszcze słupek bramki gości. Po dośrodkowaniu Povedy strzał głową oddał Bamford, ale piłka niestety tylko odbiła się od obramowania bramki Kanonierów. W jednej z ostatnich akcji meczu po zagraniu Rodrigo strzał z lewej strony pola karnego oddał Raphinha, ale także i skrzydłowy Leeds trafił tylko w słupek.

Teraz The Whites czekają dwa mecze wyjazdowe. najpierw Leeds zagra na Goodison Park, żeby w pierwszej grudniowej kolejce zmierzyć się z Chelsea Londyn na Stamford Bridge.

LEEDS UNITED 0

ARSENAL 0

 

Leeds United: Meslier, Ayling (Rodrigo 70’), Koch, Cooper, Bamford, Alioski, Dallas, Raphinha, Harrison (Poveda 80’), Phillips, Klich. REZ: Casilla, Roberts, Costa, Struijk, Davis.

Arsenal: Leno, Bellerin, Tierney, Gabriel, Ceballos, Willian (Nelson 45’), Aubameyang, Holding, Pepe, Willock (Saka 57’) (Maitland-Niles 90’), Xhaka. REZ: Runarsson, Lacazette, Mustafi, Nketiah.

 

żółte kartki: Dallas, Cooper, Phillips (Leeds)

czerwona kartka: Pepe (Arsenal)

sędzia: Anthony Taylor

Komentarze  

#1 A.E.A. 2020-11-24 10:21
Było blisko żeby coś ustrzelić ale też to jak uratował nas Meslier przy akcji Saki to było niesamowite. Praktycznie został już "położony" i odbił się jeszcze ręką od ziemi blokując strzał. Ten bramkarz to ogromny talent i oby jak nadłużej udało zatrzymąc się go w klubie. Bo to tylko kwestia czasu aż zaczną interesować się w nim inne kluby. Do tego wrócił Kalvin i odrazu widać jaki ma wpływ na grę zespołu. Chciałbym aby obaj grali u nas przez najbliższe lata...

You have no rights to post comments

SKLEP LEEDS UNITED