To już zaczyna być swego rodzaju tradycja. Już drugi raz z rzędu Leeds United w ostatnim meczu w roku aplikuje rywalom 5 goli. West Bromwich Albion nie było jednak tak skuteczne jak Brimingham City rok temu i 29 grudnia na The Hawthorns emocje był dość jednostronne. The Whites po wspaniałym wieczorze  awansowało na 11 miejsce w tabeli. Sytuacja West Bromwich jest zgoła inna i widomo spadku The Baggies jest coraz bardziej realne.

Obydwaj trenerzy na to spotkanie postanowili wystawić te same składy, co w poprzedniej kolejce. Sam Allardyce po rozgrzewce musiał jednak zmienić plany, bo urazu nabawił się Kieran Gibbs i jego miejsce na lewej obronie zajął Lee Peltier. Od początku meczu było jasne, jaki przebieg będzie miało to spotkanie. Gospodarze byli głęboko cofnięci na własnej połowie, a Leeds mozolnie budowało kolejne ataki. Pierwszy cios The Baggies zadali sobie sam. Roman Sawyers przerwał akcję Leeds na 20 metrze i chcąc zagrać do swojego bramkarza popełnił szkolny błąd. Sam Johnstone pokazał się do boku, ale pomocnik WBA zagrał w światło bramki i umieścił piłkę w siatce. Gospodarze mimo straty bramki do wielkich ataków się nie rzucili, a goście dalej grali po swojemu nie forsując wielkiego tempa. Cierpliwość Leeds opłaciła się po pół godzinie gry. Po długo tkanej akcji Leeds piłka trafiła do Rodrigo Moreno. Hiszpan posłał dośrodkowanie w pole karne, tam piłkę zdołał wybić Semi Ayaji, ale do odbitej przez niego piłki dopadł Ezgjan Alioski i pięknym strzałem strącił pajęczynę z siatki Johnstone'a. 6 minut później było już w zasadzie po meczu. Akcję zaczął Harrison, skrzydłowy zszedł z lewego skrzydła do środka, zagrał klepkę z Bamfordem, wpadł w pole karne, gdzie pięknym zwodem nawinął jeszcze jednego defensora rywali i pięknym strzałem umieścił piłkę w okienku. Na tym jednak festiwal bramek w pierwszej połowie się nie skończył. W 40 minucie kolejna wymiana podań między piłkarzami w bordowych koszulkach zakończyła się zagraniem Klicha do Rodrigo. Hispzan uderzył z pierwszej piłki, a piłka odbita jeszcze od nogo O'Shea wylądowała w siatce obok zdezorientowanego bramkarza WBA. Swoją bramkę mógł jeszcze dołożyć Raphinha, ale kąśliwy strzał Brazylijczyka zdołał sparować Sam Johnstone. 

W przerwie Sam Allardyce już wiedział, że wynik jest nie do uratowania, ale Big Sam chcąc uniknąć wyższej porażki wprowadził na plac gry Bronislava Ivanovica. Sytuacji bramkowych po przerwie było zdecydowanie mniej. Gospodarze nie kwapili się do przodu, a przyjezdni grali swój mecz. West Brom nie potrafił zagrozić bramce Leeds, także z pomocą przyszedł im Illian Meslier. Francuz przy próbie rozegrania piłki dograł do Diangany, ale młody skrzydłowy West Bromu z tego prezentu nie skorzystał i Meslier naprawił swój błąd. W 72 minucie ostatni gwódź do trumny The Baggies wbił Raphinha. Brazylijczyk wraz z Shackletonem i Dallasem przeprowadzili piękną akcję, którą cudownym strzałem w okienko wykończył skrzydłowy Pawi.

W Nowy Rok Leeds grac nie bedzie, a w drugi dzień 2021 roku podopieczni Marcelo Bielsy postarają się przerwać klątwę Londynu. The Whites na nowym stadionie Tottenhamu zagrają z Kogutami.

WEST BROMWICH 0

LEEDS UTD 5 ( (Sawyers 9-sam, Alioski 31, Harrison 36, Rodrigo 40, Raphinha 72)

West Brom: Johnstone, Furlong, Peltier, Ajayi, O’Shea, Sawyers, Phillips (Ivanovic 45), Gallagher, Diangana (Krovinovic 73), Grant (Pereira 61), Robinson.  REZ: Button, Grosicki, Austin, Harper, Kipre.

Leeds United: Meslier, Dallas, Ayling, Struijk, Alioski, Phillips, Klich (Shackleton 58), Rodrigo (Hernandez 70), Harrison, Raphinha (Costa 81), Bamford.  REZ: Casilla, Poveda, Roberts, Davis, Jenkins, Casey.

You have no rights to post comments

SKLEP LEEDS UNITED