Fatalnie ten rok zaczęli piłkarze Leeds United. Po porażkach z Tottenhamem i Crawley dzisiaj przyszła kolejna porażka. Tym razem lepsze od Leeds okazało się walczące o utrzymanie w lidze Brighton. Goście na Elland Road przyjechali z konkretnym planem i wykonali go w 100%. Uważna gra w defensywie i jedna koronkowa akcja w ataku wystarczyła, żeby Mewy przerwały serię 9 meczów bez zwycięstwa. Leeds grało wolno, słabo i bez pomysłu. Zadania Pawiom nie ułatwiało także boisko na Elland Road. Atak zimy w Yorkshire sprawił, że murawa na stadionie Leeds pozostawiała wiele do życzenia.

Skład Leeds potwierdził ostatnio plotki, że Ilian Messlier zaraził się koronawirusem. Co prawda klub prowadzi politykę nieujawniania pozytywnych wyników testó swoich zawodników, ale wszystko wskazuje na to, że młody Francuz walczy obecnie z Covidem. W jego miejsce zagrał Kiko Casilla. Na ławce rezerwowych zasiadł za to Diego Llorente. W ekipie gości na środku pomocy zagrał Ben White, który przeciwko swojemu byłemu klubowi zagrał świetne zawody.

Mecz był wolny, gra niedokładna i akcje szarpane. Obydwie drużyny miały problemy z stworzeniem zagrożenia pod bramką rywali, a obydwie drużyny, który w tym sezonie miana monolitu się nie dorobiły, same rażących błędów nie popełniały. Pierwszą okazję do strzelenia gola. Po dwójkowej akcji na lewym skrzydle Raphinha wypuścił Alioskiego, który posłał dobre dośrodkowanie w pole karne, tam jednak piłki nie sięgnął Rodrigo Moreno. Z biegiem czasu rozkrecali się też goście. W 17 minucie akcję Mew zaczął Ben Whites, który zagrał do Alexisa McAllistera. Argentyńczyk zagrał klepkę z Trossardem i posłał idealne dośrodkowanie na dalszy słupek, gdzie akcje bez problemów wykończył Neal Maupay. Dla Francuza był to 4 gol przeciwko The Whites. Niewiele później mogło już być 2-0. Z prawej strony w pole karne wpadł Trossard, który oddał strzał, a piłką odbijając się najpierw od nogi Aylinga zatrzymała się na poprzeczce. Leeds nie potrafiło narzucić swojego stylu gry. Kompletnie niewidoczny był Rodrigo. Poniżej swojego stadardu grał także Mateusz Klich, a przy świetnej postawie Whites i Grossa goście opanowali środek pola.

Na drugą połowę Leeds wyszło nastawione trochę bardziej ofensywnie. The Seagulls cofnęli się głębiej broniąc wyniku, a Leeds miało więcej miejsca w środku pola na rozgrywanie akcji. Problemy pojawiały się jednak bliżej pola karnego gości. Mur Brightonu był nie do zdarcia i Lewis Dunk wraz z Webseterem co chwilę przerywali próby ataków Pawi. Na skrzydłach szarpał Harrison, próbował szarpać Raphinha, ale Robert Sanchez do większego wysiłku nie został zmuszony. W drugiej połowie Marcelo Bielsa zdecydował się jeszcze na wprowadzenie Pablo Hernandeza i Tylera Robertsa. Szczególnie wejście Walijczyka wprowadziło troch ożywienia w poczynania gospodarzy, ale obrona Brighton nie chciała się złamać. Konsekwentna gra Brighton trwała do samego końca i goście po końcowym gwizdku mogły się cieszyć ze zdobytych 3 punktów.

Teraz piłkarzy Leeds czeka trochę dłuższa przerwa od meczów. Mecz z Southampton został przełożony zatem kolejne spotkanie The Whites zagrają dopiero za 10 dni. We wtorek 26 stycznia Leeds zagra rewanżowe spotkanie z Newcastle. Do tego czasu możemy mieć nadzieję, że Marcelo Bielsa przywróci swoim podopiecznym wiarę we własne modlitwowości. Czas powinien też wpłynąć korzystnie dla Mesliera czy Diego Llorente. 

LEEDS UTD 0

BRIGHTON 1 (Muapay 17')

Leeds: Casilla, Dallas, Ayling, Cooper, Alioski (Hernandez 67'), Struijk, Klich, Raphinha (Poveda 76'), Harrison, Rodrigo (Roberts 62'), Bamford rez: Caprile, Jenkins, Davis, Llorente, Shackleton, Costa

Brighron: Sanchez, Webster, White, Dunk, Veltman, Burn, March, Gross, McAllister (Bissouma 62'), Trossard (Tau 73'), Maupay (Propper 81') rez: Walton, Alzate, Zequiri, Sanders, Jenks, Khadra

You have no rights to post comments

SKLEP LEEDS UNITED