Bramall Lane, Villa Park i Goodison Park w tym sezonie były jak do tej pory najcenniejszymi skalpami Leeds United. Do tego grona dzisiaj dołożyć można także King Power Stadium. Po fantastycznym, wyrównanym meczu The Whites pokonali na wyjeździe rozpędzoną ostatnio ekipę Leicester City 3-1. Miejsca w tabeli to jednak Pawiom nie zmieniło, ale dzięki 3 punktom zdobytym w Leicester Pawie zrównały się punktami z Southampton.
Marcelo Bielsa w wyjściowym składzie dokonał tylko jednej zmiany w porównaniu do ostatniego meczu Leeds. Kontuzjowanego Diego Llorente zastąpił Pascal Struik. Początek meczu to było typowe badanie się z obydwu stron. Ani gospodarze ani goście nie odważyli się mocniej docisnąć pedał gazu czekając na to, co ma zaoferowania rywal. Przełamanie nastąpiło w 13 minucie. Liam Cooper zagrał diagonalne podanie na prawe skrzydło do Raphinhi, ale James Justin zdołał przeciąć to zagranie. Piłkę następnie przejął Harvey Barnes, który z każdym kolejnym metrem rajdu nabierał większej prędkości, zagrał klepkę Jamesem Maddisonem i otrzymawszy podanie wsteczne oddał strzał w długi róg bramki Mesliera. Nad zespołem The Whites pojawił się ciemne chmury, gdyż Lisy do tej pory strzelając pierwsi gola, nie zwykli byli oddawać zwycięstwa. Prowadzenie gospodarze stracili jednak już po dwóch minutach. Podanie Maddisona na lewe skrzydło świetnie przeczytał Luke Ayling, który przejął piłkę, podprowadził ją kilkanaście metrów i dograł do Patricka Bamforda. Napastnik Leeds będąc z prawej strony pola karnego dostrzegł wbiegającego w drugie tempo Stuarta Dallas, który po wpadnięciu w pole karne od razu po opanowaniu piłki oddał soczysty strzał, z którym Kasper Schmeichel nie mógł sobie poradzić. W 21 minucie meczu na murawę trzymając się za pachwinę padł Rodrigo Moreno, a gospodarze przeprowadzili akcję, po której Ayoze Perez umieścił piłkę w siatce. Na szczęście dla Leeds machająca na linii sędzini dopatrzyła się spalonego i bramka nie została uznana. Niestety cofnąć się nie dało kontuzji Rodrigo i Hiszpan opuścił boisko, a w jego miejsce zameldował się Mateusz Klich. Wejście Polaka było zbawienne, gdyż Tarnowianin przypomniał sobie swoje występy z pierwszej części sezonu i na King Power Stadium ponownie królował w środku pola. Pierwszym stemplem Klicha było podanie do Jacka Harrisona, który po podaniu Polaka oddał natychmiastowy strzał z półwoleja, ale Kasper Schmeichel kapitalnie sparował piłkę na rzut rożny. Chwilę później Duńczyk popisał się jeszcze lepszą interwencją. Harrison dośrodkował z rzutu rożnego, najwyżej wyskoczył Bamford, ale strzał napastnika Leeds na linii bramkowej z pomocą poprzeczki zatrzymał kapitan Leicester. Potem do bramki dobił ją jeszcze Klich, ale Polak był na spalonym. Leeds wyraźnie poczuło krew i ruszało do dalszych ataków. W środku pola oprócz Klicha świetne zawody rozgrywał Kalvin Philips, który nie pozwalał na zbyt wiele Jamesowi Maddisonowi. U gospodarzy najlepszy był za to Schmeichel. Kolejna składna akcja Leeds i w pole karne wpada Raphinha, ale bramkarz Lisów popisał się kolejną fantastyczną paradą. Końcówka pierwszej połowy to z kolei dwie okazje Leicester. Najpierw z dystansu strzelał Albrighton, a potem z bliska Ayoze Perez, jednak w obydwu przypadkach francuski bramkarz spisał się bez zarzutu.
Na drugą połowę Brendan Rogers wyprowadzi swój zespół w innym ustawieniu. Lisy zaczęły grać trójką z tyłu i Pawie na początku wyraźnie mieli problemy z dostosowaniem się do tego. Leicester atakowało coraz groźniej. Najpierw czystą pozycję miał James Justin, ale wspaniałym, ofiarnym blokiem popisał się Cooper. Chwilę później z dystansu strzelali Perreira i Tielemans, ale za każdym razem bardzo pewnie interweniował Illan Meslier. W 71 minucie meczu Leeds wyszło na prowadzenie. Pawie wywalczyły piłkę w środku pola, Philips zagrał do Raphinhi, a ten od razu z pierwszej piłki wspaniale dostrzegł Patricka Bamforda. Napastnik Leeds spokojnie opanował sobie piłkę i posłał rakietę ziemia-powietrze, który wfrunęła pod poprzeczkę Schmeichela. Lisy mogły wyrównać natychmiast, ale po zgraniu z rzutu rożnego Jonny Evans fatalnie skiksował z najbliższej odległości. Gospodarze napierali. Groźny strzał oddał Mendy, ale Meslier ponownie nie dał się zaskoczyć. Na 6 minut przed końcem regulaminowego czasu gry Pawie pogrążyły rywali. Leicester miało rzut wolny, ale dobrze wybroniony przez gości. The Whites wyszli z kontrą, w której Klich wypuścił na wolne pole Patricka Bamforda. Napastnik Leeds uciekł wszystkim obrońcom, a jedynym piłkarze, który potrafił dotrzymać mu kroku był Jack Harrison i w sytuacji 2 na 1 z Schmeichelem Paddy dograł do Harrisona, który strzelił swojego 5 gola w Premier League. Lisy po tym ciosie już się podnieść nie zdołały, a ozdobą ostatnich minut meczu było bezpardonowe wejście Liama Coopera w Perezea, który czysto wybił piłkę podsumowując swój kapitalny występ.
Następna kolejka odbędzie się w tygodniu, a w środę rywalem Pawi na nowej murawie Elland Road będzie Everton. Martwić mogą jednak urazy kilku piłkarzy Leeds. Oprócz Rodrigo, w drugiej połowie z urazem schodził Raphinha, a i Patrick Bamford w tym meczu otrzymał sporo kopniaków od rywali.
LEICESTER CITY 1 (Barneys 13')
LEEDS UTD 3 (Dallas 15', Bamford 71', Harrison 84')
Leicester: Schmeichel, Justin, Fofana (Under 80), Mendy, Castagne (Pereira 36), Evans, Tielemans, Maddison, Albrighton (Soyuncu 45), Barnes, Perez. REZ: Ward, Iheanacho, Amartey, Choudhury, Fuchs, Thomas.
Leeds: Meslier, Ayling, Cooper, Struijk, Alioski, Phillips, Dallas, Harrison, Raphinha (Costa 80), Rodrigo (Klich 21), Bamford. REZ: Poveda, Roberts, Casilla, Hernandez, Davis, Cresswell, Shackleton.











