Diego Llorente jest piłkarzem Leeds United, który w tym sezonie kandyduje do miana największego pechowca sezonu. Reprezentant Hiszpanii w październiku zasilił kadrę Pawi, ale wciąż nawracające problemy zdrowotne sprawiły, że na swój debiut musiał czekać aż do początku grudnia. Wtedy na Stamford Bridge w dość awaryjnych okolicznościach wszedł na boisko za kontuzjowanego Robina Kocha, ale niestety w ostatniej akcji tamtego meczu doznał kolejnej kontuzji. Jeszcze krócej trwała jego druga próba wskoczenia do składu. W wyjazdowym meczu z Newcastle Llorente wyszedł w pierwszym składzie, ale po 8 minutach musiał zejść z kolejnym urazem mięśnia dwugłowego. Llorente i tym niepowodzeniem się nie załamał i ciężko pracował, żeby ten sezon nie został spisany na straty. Ostatnie dwa mecze Leeds na Elland Road to dwa pełne mecze Hiszpana, w których sprowadzony z Sociedad za 18 mln funtów piłkarz spisywał się bardzo dobrze. 27-latek imponował walecznością, dobrym odbiorem, a także grą w rozegraniu. Dobre przerzuty, a także przeszywające podania z własnej połowy stopera Leeds pokazały, że Marcelo Bielsa w swoim składzie ma klasowego piłkarza. W ostatnim czasie reprezentant Hiszpanii znalazł wolną chwilę na wywiad z Yorkshire Evening Post. Llorente opowiadał w nim o pierwszych wrażeniach w Anglii, o jednym z najcięższych okresów w swojej karierze oraz o stylu gry drużyny Bielsy.

Ten wieczór w Newcastle to był jeden z najgorszych momentów w mojej karierze - mówi Llorente-. Było bardzo ciężko. Przyszedłem tutaj z ogromnymi nadziejami. Chciałem ciężko pracować i pomóc drużynie w osiąganiu dobrych wyników. Niestety w futbolu zdarza się tak, że czasami pojawiają się problemy i krzyżują twoje plany. Nie można się tym jednak załamywać. Myślę, że jestem dość mocny psychicznie, nie spuściłem głowy i od następnego dnia robiłem wszystko, żeby wrócić na boisko.

Diego Llorente nie ukrywa, że w tym czasie bardzo pomogli mu nowi koledzy. Hiszpan mógł liczyć na wsparcie piłkarzy w szatni, sztabu trenerskiego, a także fizjoterapeutów, którzy robili wszystko, że postawić wychowanka Realu Madryt na nogi. Phil Hay z The Athletic podał informację z wewnątrz klubu, że piłkarze Leeds od pierwszych treningów z Llorente, od razu byli pod wrażeniem jego ogromnych umiejętności i pracowitości. Swoją etyką pracy Hiszpan bardzo szybko wkupił się w łaski szatni Leeds.

Oczywiście, kiedy przychodzisz do nowego klubu to musisz zaufać sztabowi medycznemu, a także wszystkim fizjoterapeutom. To ci ludzie pomagają tobie z problemami każdego dnia. Nie mogę zrobić nic innego jak tylko im podziękować. To samo tyczy się chłopaków z szatni. Wszyscy w Leeds pomogli mi w tym trudnym okresie, za co jestem im wdzięczny.

Czasu bez gry Llorente jednak nie tracił i ten okres poświęcał na lepsze poznanie miasta, kultury i samego klubu. Hiszpan proces poznawania Leeds United rozpoczął od obejrzenia dokumentu Amazona Take Us Home.

Pierwszą rzeczą jaką zrobiłem w okresie kontuzji było obejrzenie dokumentu Amazonu - zdradza Hiszpan-.Nigdy nie widziałem Eland Road wypełnionego kibicami, dlatego dzięki temu mogłem zasmakować tego napięcia, tej atmosfery i pasji jaka towarzyszy kibicom Leeds. Z mojej rozmowy z kibicami Leeds zapamiętałem szczególnie jedną frazę - " Czasami może być bardzo trudno, ale zawsze będzie to warte na koniec". To, co kibice Leeds doceniają i czego oczekują, to jest walka do końca.

Swój powrót na boisko w meczu z Southampton Llorente nazwał swego rodzaju wyzwoleniem. Mający na swoim koncie ponad 100 meczów w La Liga zawodnik zdradził, że nie czuł większej tremy, ale po meczu poczuł ogromną ulgę i szczęście. Leeds pewnie wygrało mecz, a sam Llorente bez problemów zagrał 90 minut, w których zaprezentował się bardzo dobrze. Leeds United Marcelo Bielsy prezentuje dość unikatowy styl, ale sam zawodnik zdradza, że dla niego nie jest to żaden problem. Agresywna gra w odbiorze, rozgrywanie piłki od tyłu i duża intensywność to są elementy, które Llorente bardzo pasują i z którymi miał już wcześniej styczność w swojej karierze.

Okres, w którym nie grałem mogłem spędzić na analizie gry zespołu. Podpatrywałem nowych kolegów, ustawienie, sty gry. Dzięki temu, kiedy sam wróciłem na boisko, od razu wiedziałem, co mam robić. Jednak oglądanie meczu to nie ta sama intensywność, co uczestniczenie w nim - żartuje Hiszpan-. Byłem świadomy jak gra Leeds. To krycie 1 na 1 bardzo mi pasuje i było jednym z powodów, dlaczego chciałem tutaj przyjść. Wiedziałem, że moje atrybuty będą pasowały do tej drużyny. Myślę, że w ostatnich dwóch meczach było widać, że ta gra mi odpowiada i mogę być wartościową częścią tej drużyny. Potrafię podłączyć się do ataków, mogę też wyprowadzać piłkę. To zawsze niesie ze sobą ryzyko, ale uważam, że czasami potencjalna nagroda jest tego warta. Czasami można pomóc drużynie w ofensywie nie tracąc przy tym w obronie. Jeśli nadarzy się ku temu okazja, będę to kontynuował.

Mimo, że Diego Llorente ma na swoim koncie ledwie dwa pełne mecze to już zdążył ustanowić jeden rekord Leeds za kadencji Bielsy. Przeciwko Aston Villi Hiszpan 17 razy odbierał piłkę rywalom. Do tej pory żaden z piłkarzy Leeds nie zaliczył takiego wyniku w ostatnich trzech sezonach. 27-latek jest jednak świadomy, że sporo pracy jeszcze przed nim. Latem ma nadzieję znaleźć się w kadrze La Furia Roja na Mistrzostwa Europy i pomóc mu w tym może poprawienie atrybutów motorycznych. Wg Hiszpana pod tym względem w Leeds najbardziej imponują mu Luke Ayling i Stuart Dallas.

Jedną z najbardziej zaskakujących rzeczy jakie spotkałem w tym klubie to jakość, jaką prezentują tacy piłkarze jak Ayling i Dallas. To jest niesłychane, że oni nigdy wcześniej nie grali w Premier League! Oni radzą sobie naprawdę dobrze. Potrafią biegać tak długo i na tak wysokiej intensywności. To bardzo pomaga drużynie. Patrzę na nich i chcę to powtarzać u siebie - kończy Llorente.

You have no rights to post comments

SKLEP LEEDS UNITED