W sobotnie wczesne popołudnie na Turf Moor wyszły drużyny, które wydawało się, że w tym sezonie nie mają już o co walczyć. Mające bezpieczny byt, niezagrożone już raczej walką o grę w pucharach europejskich. U Marcelo Bielsy nie ma jednak meczów o nic. Podopieczni Argentyńczyka wciąż muszą walczyć o miejsce  składzie a następny mecz, o miejsce w składzie na zbliżające się Euro czy miejsce w planach Bielsy na kolejny sezon. Będące ostatnio w wybitnej formie Leeds po raz kolejny zaprzeczyło mitowi fizycznego wyczerpania drużyn Bielsy pod koniec sezonu. The Whites na mecz z Burnley wyszli jak po swoje. W zasadzie tylko w pierwszym kwadransie pozwoli rywalowi na nawiązanie równorzędnej walki, a im dalej w las, tym dominacja Pawi coraz bardziej nie podlegała dyskusji.

Marcelo Bielsa na ten mecz dokonał dwóch zmian w wyjściowym składzie. Spotkanie zaczęli od początku Raphinha i Kalvin Philips. Pierwsze minuty to okres, w którym The Clarets postawili trudne warunki Pawi. Ekipa Seana Dyche'a wyszła wyżej, zaatakowała odważniej, ale większego zagrożenia pod bramką Mesliera stworzyć się nie udało. Te pod bramką Peacocka-Farrella stworzył jednak Patrick Bamford. Najlepszy strzelec Leeds ofiarną interwencją wywalczył piłkę w polu karnym gospodarzy i oddał sytuacyjny strzał, jednak były bramkarz Leeds zdołał sparować piłkę na rzut rożny. Z biegiem czasu Leeds zaczęło atakować coraz groźniej. Najpierw ekwlibrstycznie norzycami strzelał Raphinha, ale piłką poszybowała w trybuny. Potem świetne dośrodkowanie Philipsa głową skontrował Pascal Struijk, ale piłka choć już o metr, to wciąż minęła bramkę Burnley. Otworzyć wynik udało się w końcu Mateuszowi Klichowi. Tuż przed przerwą Raphinha wywalczył piłkę we własnym polu karnym i zapoczątkował kontrę Pawi. Po wymianie podań z Klichem pomknął do linii środkowej, gdzie oddał futbolówkę z powrotem reprezentantowi Polski. Tarnowianin przebiegł kolejne kilkadziesiąt metrów z piłką i nie mając komu podać i będąc 20 metrów od bramki przymierzył w lewy róg bramki Peacocka-Farrella pokonując swojego byłego klubowego kolegę. Technika, precyzja i finezja. Dyplom ukończenia Uniwersytetu Toniego Krosa może zawisnąć nad łóżkiem Klicha, który tym samym stał się samotnym liderem najlepszych polskich strzelców w Premier League.

Na początku drugiej połowy ponownie groźniej wyszli gospodarze. W 55 minucie świetną okazję na wyrównanie miał Matej Vydra. Czech dostał prostopadłe podanie od Chrisa Wooda i wyszedł sam na sam z Illanem Meslierem, ale Francuz ten pojedynek wygrał. Chwilę później na boisko wszedł Rodrigo Moreno, co dla gospodarzy było prawdziwym pocałunkiem śmierci. Pierwsza akcje Hiszpana to wspaniała kontra Pawi. Dallas rozegrał z Raphinhą piłkę na prawej stronie, dograł do Moreno, który efektownym zagraniem odegrał ją do Raphinhi. Brazylijczyk rozciągnął akcję na lewe skrzydło do Harrisona. 24-latek podprowadził piłkę i dośrodkował w pole karne, a tam tylko wspaniałą interwencja Tarkowskiego powstrzymała Rodrigo przed otrzymaniem podania. W wyniku tej akcji Leeds miało rzut rożny, po którym padł gol. Pierwsze dośrodkowanie piłkarze grający w bordowych strojach wybili przed pole karne, ale tam do piłki dopadł Ezgjan Alioski. Macedończyk uderzył fatalnie, ale jego chybiony strzał po drodze trafił w nogę Harrisona i piłka zatrzepotała w siatce. Po stracie drugiego gola Burnley mogło jeszcze wrócić do gry. Wprowadzony chwilę wcześniej Johann Berg Gudmundsson wpadł w pole karne, ale tak jak jego kolega Vydra, przegrał pojedynek z Meslierem. Ta sytuacja zemściła się chwilę później. Harrison będąc w środkowej strefie dojrzał wybiegającego na pozycję Rodrigo i obsłużył Hiszpana wspaniałym podaniem. Ten z kolei pierwszym kontaktem z piłką zgubił dwóch stoperów, zablokował im drogą piłki i drugim kontaktem z zimną krwią przerzucił piłkę nad bramkarzem Burnley. Nie minęły dwie minuty, a były piłkarz Valencii ustalił wynik meczu. Fenomenalne, kilkudziesięciometrowe krosowe podanie z półwoleja Philipsa znalazło na lewym skrzydle Harrisona. Ten po pięknym opanowaniu piłki dośrodkował w pole karne, gdzie obrońcom uciekł Rodrigo i po minięciu Peacocka-Farrella umieścił piłkę w siatce.

Zwycięstwo na Turf Moor oznacza, że Leeds umocniło się na 10 miejscu w tabeli. Jednocześnie z Crystal Palace przegrała Aston Villa, także wszystko wskazuje na to, że The Whites na koniec sezonu z górnej połówki tabeli już nie wypadną.

BURNLEY 0

LEEDS UTD 4 (Klich 44, Harrison 59', Rodrigo 77', 79)

 

Burnley: Peacock-Farrell; Lowton, Tarkowski, Mee, Taylor; Brownhill, Westwood, Cork, McNeil (Gudmundsson 70); Wood (Barnes 66), Vydra (Rodriguez 66). REZ: Norris, Pieters, Nartey, Dunne, Richardson.

Leeds United: Meslier; Ayling, Llorente, Struijk, Alioski; Phillips; Raphinha (Poveda-Ocampo 82), Dallas, Klich (Roberts 75), Harrison; Bamford (Rodrigo 58). REZ: Casilla, Cooper, Davis, Berardi, Shackleton, Jenkins.

You have no rights to post comments

SKLEP LEEDS UNITED