Leeds grało źle, Leeds nie stwarzało zagrożenia, Leeds uległo drużynie będącej niżej w tabeli, a co więcej, po raz pierwszy od awansu do Premier League było gorsze od rywala w statystykach biegowych. Zeszłotygodniowe spotkanie Pawi z Southampton było obrazem nędzy i rozpaczy piłkarzy The Whites. Obecna forma Leeds i szczególnie właśnie tamten mecz na południowym wybrzeżu daje wiele do myślenia Marcelo Bielsie. W czasie czwartkowej konferencji prasowej szkoleniowiec Leeds sporo czasu poświęcił na analizę wydarzeń z ostatnich tygodni i przyznał, że obecny tydzień jest jego najtrudniejszym od momentu zatrudnienia na Elland Road.

bielsa_zrodlo_twitter.com_lufc

W grze Leeds nie funkcjonowało kompletnie nic. O ile w przeszłości zdarzały się spotkania kiedy Pawie grały słaboi popełniały masę błędów, ale zawsze te błędy były przeplatane chociaż momentami przebłysków. Na St Mary's Stadium współczynników goli oczekiwanych Leeds w pierwszej połowie wynosił całe 0.01. Zawiodła także motoryka i bieganie, pod względem których do tej pory Pawie nie miały sobie równych. W związku z tym Bielsa w ostatnich dniach nie robił nic innego jak tylko analizowanie tego, co poszło nie tak. Argentyńczyk sam przyznał, że on nie ma w sobie tej umiejętności, żeby smutek wywołany porażkami osłodzić innymi przyjemnościami. Stąd nie było spacerów,  nie było wycieczek, nie było wyjść na kawę.

Wiem jakie błędy popełniliśmy. W takiej sytuacji najważniejsze jest najpierw nazwać i znaleźć problem, potem potrzeba hartu ducha, żeby nie popełnić go po raz kolejny. - wyznał Argentyńczyk.

Marcelo Bielsa wielokrotnie wcześniej podkreślał, że porażki jego zespołu są przede wszystkim jego winą, bo to trener odpowiada za znalezienie odpowiednich środków, żeby jego drużyna była lepsza od rywala. W rozważaniach Argentyńczyka zupełnie inaczej wygląda lista zasług kiedy drużyna mecz wygrywa. Wtedy główny splendor powinien spaść na piłkarzy, bo to oni biegali po boisku i realizowali założenia trenera. Bielsa w czasie konferencji prasowej poprzedzającej mecz z Wolverhampton podkreślił, że w momentach kryzysu drużyny można poznać prawdziwą wartość trenera. Kiedy brakuje pewności siebie kiedy w składzie nie ma entuzjazmu, wtedy swój kunszt powinien pokazać trener.

Co czyni trenera wartościowym - mówi Bielsa -, jest to, jak on działa w momentach kryzysu, a nie w momentach zwycięstw. Kiedy idzie dobrze to zawodnicy są głównymi odpowiedzialnymi. Moment kryzysu wymaga dobrego zarządzania.

W przeszłości drużyna Bielsy znajdowała się już w podobnych sytuacjach. Warto przypomnieć tylko przełom stycznia i lutego 2020 roku kiedy Leeds notowało serię meczów bez zwycięstwa, która kumulację osiągnęła na City Ground i porażce 0-2 z Nottingham Forest. Nie brakoało osób uważających, że Leeds wtedy przegrywa własnie awans do Premier League, a Argentyńczyk powinien pożegnać się z posadą trenera. El Loco nie działał wtedy nerwowo. Nie szukał winnych i wypominał swoim piłkarzom błędów. Dzień po meczu kiedy sami piłkarze spodziewali się grzmotów i piekła na Thorp Arch, Bielsa zabrał ich na spotkanie. Do tej pory zdystansowany, nie okazujący emocji trener, wyszedł do swoich podopiecznych z przemową zgoła inną od spodziewanej. Liam Cooper czy Luke Ayling wielokrotnie powtarzali, że tamto spotkanie było przełomowe a sezonie okraszonym awansem do Premier League. Bielsa wyjątkowo wtedy nie wypominał błędów, nie szukał rzeczy, które należy poprawić, nie puścił nagrań z zagraniami, które należy skorygować. Nie było krzyków, nie było pouczania. Wtedy Argentyńczyk postanowił skupić się na kompilacji najlepszych meczów i zagrań swojego zespołu. Bielsa chciał pokazać im jak dobrzy byli, jak dobrzy potrafią być i jak dobrzy będą. Piłkarze uwierzyli i przypomnieli sobie, że potrafią grać w piłkę. Następny mecz z Brentford zremisowali, potem wygrali 7 razy z rzędu, a zakończenie sezonu wszyscy dobrze znamy.

Podobne podejście Bielsa planuje wprowadzić teraz. Nie ma w planach zrzucania odpowiedzialności na piłkarzy. Nie ma planów wytykania im błędów, bo te mogą się przytrafić każdemu. 

Zawodnik, który popełnia błąd, nigdy nie będzie piętnowany w mojej drużynie - przyznał Argentyńczyk. - Rozwiązanie problemu musi znaleźć cała grupa. To jest pierwszy krok to osiągnięcia równowagi.

Dlatego na poniedziałkowe zajęcia po meczu z Southampton Bielsa nie przyszedł wściekły, tylko pełen zapału. Nie wyżywał się na swoich piłakrzach, tylko starał się ich zachęcić. Nie okazywał zdenerowania i poczucia zawodu, ale wiarę i nadzieję w odwrócenie karty.

Rolą trenera jest sprawienie, żeby twoje pomysły zostały zrealizowane. Masz do tego dwa sposoby. Możesz albo wydać polecenia, alebo przekonać zawodników co do swoich pomysłów. Ja wierzę w to drugie. - dodaje trener Leeds. - Zaangażowanie, nie poróżnienie między sobą. Wzięcie odpowiedzialności, nie zignorowanie tematu. Wiara i nadzieja, a nie poczucie rozczarowania.

You have no rights to post comments

SKLEP LEEDS UNITED