Patrząc na zdobycze punktowe listopad był do tej pory w tym sezonie najbardziej owocnym miesiącem dla Leeds United. Pawie zaczęły od remisu z Leicester, żeby potem przez porażkę z Tottenhamem i remis z Brighton zakończyć listopad wygraną z Crystal Palace. Chociaż gra The Whites w wielu aspektach wciąż zawodzi to pewnością znajdzie się też sporo elementów, które należy poprawić, a jednym z nich jest gra obronna. Kilku piłkarzy Leeds wyróżniło się w ostatnich tygodniach i ubiegać się będą o tytuł piłkarza miesiąca.

Elland_Road_zrodlo_twitter.com/lufc

Jeden gol stracony z Leicester, dwa czyste konta. Obok obrony Leeds nie można ostatnio przejść obokętnie. Najrówniej z bloku defensywnego grał ostatnio Liam Cooper. Szkot świetnie asekurował Diego Llorente kiedy ten musiał walczyć w pojedynkach 1 na 1 z Jamie Vardym czy Sonem. Kapitan Leeds nie odpuszcza, gra twardo i w ostatnim czasie ustrzega się także błędów, które wcześniej zdarzały mu sie dużo częściej. W tym sezonie sporo mówiło się o obniżonych lotach przyjaciela Coopera Stuarta Dallasa. Cokstown Cafu mierzył się z utratą bliskiej osoby i Covidem, ale w ostatnich tygodniach znowu zaczął przypominać siebie samego z poprzednich sezonów. Irlandczyk jeszcze nie jest tak groźny w ofensywie, jak być potrafi, ale w defensywie gra bardzo pewnie. Jego pojedynki z Harveyem Barnesem i Wilfridem Zahą były ozdobami meczów z Leicester i Crystal Palace, a jego interwencja kiedy głową wybijał piłkę spod nóg rozpędzonego Zahy idealnie obrazuje motto klubu "Side before self".

Lepsza gra obronna to jednak nie tylko sama formacja defensywna, ale i środek pola, a ten zaczął w końcu funkcjonować na przyzwoitym poziomie. Nie przez przypadek jest to związane z powrotem do gry Adama Forshawa. Liverpoolczyk wydaje się jakimś wybrykiem natury. Będący poza grą ponad dwa lata Forshaw wrócił do wyjściowego składu Leeds przeciwko Leicester i ani przez moment nie pokazał oznak braku ogrania. Ciągle pod grą, ciągle gotowy pomóc kolegom. Świetny w pressingu i odciążaniu obrony. Takiego piłkarza Leeds brakowało bardzo długo. 30-latek w środku pola świetnie współpracował w Kalvinem Phillipsem. Reprezentant Anglii miał słabszy mecz na Amex przeciwko Brighton, ale w pozostałych spotkaniach udowodnił dlaczego w Yorkshire jest uwielbiany. Harry Kane do tej pory wieczorem przegląda się przez ramię w obawie, że Kalvin Phillips wyskoczy mu zza pleców i zabierze piłkę. Przy Angliku nie pograł też będący rewelacją tego sezonu Connor Gallagher czy Yuri Tielemans. 

Gra ofensywna Leeds wciąż zostawia wiele do życzenia, ale dwóch piłkarzy starało się, żeby tak nie było. Daniel James w Leeds rozkręca się dość długo, ale ostatnie występy dają nadzieję, że Walijczyk będzie siał postrach pod bramką rywali. Skrzydła Pawi wyglądały bardzo dobrze na Tottenham Stadium gdzie James strzelił swojego pierwszego gola dla United. Walijczyk sporo też szarpał także z Leicester, ale chyba najlepsze zawody rozegrał przeciwko Crystal Palace. Niesamowity doskok do pressingu, odejście od rywala i aktywność. Tym skrzydłowy Pawi zachwyca, ale w jego grze wciąż brakuje sfinalizowania akcji w okolicach pola karnego przeciwnika. Przeciwko Orłom jednak Rodrigo okradł go z asysty. Na drugim skrzydle dzieli i rządzi Raphinha. Brazylijczyk może w listopadzie nie miał takiego wpływu na grę Leeds jak wcześniej, ale wciąż jeśli coś dobrego ma się zadziać pod bramką rywali, to zazwyczaj idzie to przez Raphinhe. To stalowe nerwy Brazylijczyka dały Pawiom 3 punkty w ostatnim meczu, a wcześniej jego gol dał nam remis z Lisami.

Głosowanie jak zwykle odbywa się w ankiecie na grupie FB. 

You have no rights to post comments

SKLEP LEEDS UNITED