Mecze z udziałem Leeds United powinny być transamitowane wszędzie, a szczególnie do krajów, gdzie ludzie zastanawiaja się o co chodzi w piłce nożnej.
Sposród 20,453 widzów zgromadzonych dzisiejszego popołudnia na Turf Moor w Burnley, cieszyło się ledwie 4029 - tylu bowiem fanów Leeds United wykupiło bilety przyznane Pawiom. Więcej nie mogło.
Simon Grayson dokonał w porównaniu do ostatniego meczu z Crystal Palace dwóch zmian w wyjsciowej 11. Paul Connolly powrócił kosztem Andy'ego Hughesa na prawa obronę, po karencji za kartki, natomiast druga zmiana w defensywie był występ Neilla Collinsa w miejsce kontuzjowanego Andy'ego O'Briena.
Mecz zaczał się od obustronnych ataków, swoje szanse mieli Max Gradel dla Leeds oraz Jay Rodriguez dla Burnley.
Krótko przed upływem 30 minut gry Kasper Schmeichel po raz kolejny został sprawdzony przez graczy gospodarzy, tym razem wybiiajac na rzut rożny strzał Chrisa Iwelumo. Korner był o tyle skuteczny że choć strzał Andre Bikeya został jeszcze zablokowany na linii, to dobitka Briana Eastona znalazła drogę do siatki.
Niestety w 37 minucie, po dalekim wybiciu piłki z własnego pola karnego przez byłego zawodnika Leeds, Clarke'a Carlisle'a, Rodriguez po pogoni przez 2/3 naszej połowy za Brucem przepchnał go w końcu i w sytuacji sam na sam nie dał szans Schmeichelowi.
Przerwa wpłynęła na naszych graczy nader ożywczo. Nasi zawodnicy skupili się na ofensywie i na efekty tego nie trzeba było długo czekać. W 52 minucie Snodgrass wrzucił piłkę w pole karne, gdzie pojedynek główkowy wygrał Becchio, odgrywajac ja do tyłu, skad niepilnowany Gradel z 11 metrów posłał ja d siatki, dajac nam nadzieję na korzystny wynik.
Do przodu ruszyło Burnley, jednak na szczęscie Iwelumo przestzelił w dogodnej pozycji. W Leeds na boisku pojawił się za Kilkenny'ego McCormack, wzmacniajacy ofensywę i była to korzystna zmiana.
Wyrównanie padło w 66 minucie, gdy Becchio uderzył celnie po kolejnej centrze - a tym razem asystę zaliczył Paul Connolly, po rozegraniu po prawej stronie klepki z Howsonem.
Na tym jednak gracze Leeds nie zamierzali poprzestać. Głosno dopingowani przez ponad 4.000 swoich fanów, atakowali dalej, chcac zdobyc zwycięskiego gola. Doprowadził do tego na 2 minuty przed upływem 90 minut wychowanek Leeds, młody kapitan, Jonny Howson. Nasz pomocnik przeprowadził rajd srodkiem boiska, zwieńczony pięknym - i co ważne celnym - strzałem, który przyniósł nam wszystkim trzecia bramkę i trzy punkty, wywiezione z trudnego terenu spadkowicza z Premier League.
Kibice Pawii triumfalnie intonowali na stadionie "Jingle Bells" oraz "You should have gone Christmas shopping", ale Burnley nie poddawało się. W doliczonych 5 minutach zwycięstwo udało nam się zachować dzięki ofiarnym interwencjom Brada Johnsona i Kaspera Schmeichela, choć mielismy też szansę na 4-2, gdy strzał McCormacka został zablokowany, a dobitka Snodgrassa minęła bramkę.
Było jednak warto! Trzy punkty pojechały do Leeds.
Burnley Grant, Mears, Carlisle, Bikey, Easton, Elliott, Marney, Cork, Wallace (Guidetti 78), Rodriguez, Iwelumo (Thompson 72).
Bramki: Easton 29, Rodriguez 37.
Leeds Schmeichel, Connolly, Bruce, Collins, McCartney, Johnson, Kilkenny (McCormack 64), Snodgrass, Howson, Gradel, Becchio (Faye 90).
Bramki: Gradel 52, Becchio 66, Howson 85.
Kartki: Collins, Howson, Johnson.
Widzów: 20,453
Sędzia: Russell Booth (Nottinghamshire).











