Niepowodzeniem zakończyła się wyprawa The Whites do Londynu, gdzie zespół Millwall FC pokonał Pawie 3:2. 
Do spotkania z Lwami Pawie przystapiły z dwoma zmianami w składzie. Kontuzjowanego McCartneya na lewej obronie zastapił Lichaj, podczas gdy na swa nominalna pozycję powrócił Connolly. W pomocy Barry Bannan usiadł na ławce, od poczatku wystapił Jake Livermore. Na ławce zasiadł także m. in. Ross McCormack. 
Pierwsza połowę nasz zespół niestety przespał, tracac dwie bramki ze stałych fragmentów gry w odstępie 6 minut. Najpierw w 24 minucie James Henry strzałem bezposrednio z rzutu wolnego pokonał Schmeichela, a w 30 po rzucie rożnym piłkę do naszej bramki skierował Liam Trotter. 
Mecz nie dostarczył naszym kibicom wielu wrażeń, a bilans celnych strzałów po pierwszej połowie 2-2 wskazywał na nienajlepsza grę ofensywna Leeds. Druga połowa rozpoczęła się od ataków Pawii, wzmocnionych wejsciem Davide'a Sommy za Snodgrassa. Już 6 minut po przerwie po dosrodkowaniu z głębi pola przez Lichaja piłkę tracił głowa Somma, a Becchio wepchnał ja do siatki. Mecz się ożywił, a nasi gracze próbowali doprowadzić do wyrównania. Niestety w 62 minucie Morison skarcił nasza drużynę po raz trzeci. 
Wejscie na boisko kolejnych graczy ofensywnych w postaci Bannana i McCormacka pozwoliło tylko na zdobycie jednej bramki - głowa, tyłem do bramki, Forde'a przerzucił Andy O'Brien. Niestety było to już w doliczonym czasie gry i na wyrównanie zabrakło już Pawiom czasu. 

Podczas spotkania częsć kibiców Millwall prezentowała się w koszulkach Galatasaray lub Turcji, prowokujac w ten sposób naszych fanów, przypominajac o tragicznej smierci w Turcji dwóch kibiców Leeds 11 lat temu. Po spotkaniu prezes zarzadu Shaun Harvey wezwał władze do przyjrzenia się tym incydentom. Zarzadzajacy FC Millwall Andy Ambler oswiadczyl tymczasem, że klub nie podejmie żadnych kroków z tym zwiazanych. 

Porażka nieco oddaliła nas od 2 miejsca i zepchnęła na 6 miejsce w tabeli, na szczęscie przewaga nad kolejnymi drużynami to 4 punkty i więcej. Po spotkaniu, w niedzielnym programie TV Goals on Sunday Simon Grayson stwierdził, iż szanse na awans bezposredni nadal istnieja i zespół przez niego kierowany nadal będzie o nie walczył. Wskazał, iż po porażkach zespół zawsze reagował własciwie w kolejnym meczu, i tak jak zwycięstwo z Nottingham, tak i porażka z Millwall nie przekresla naszych szans na awans - to po rozczarowujacym wyniku z Londynu zespół pojedzie odpowiednio umotywowany na wtorkowy pojedynek z Derby County. 
Nasz boss powiedział, że już teraz bieżacy sezon należy ocenić jako bardzo dobry, a jego i chłopaków rola jest sprawić, aby był to sezon wielki i cudowny - obojętne czy przez zajęcie 2 miejsca, czy przez awans zdobyty na Wembley. 
Oby zatem te słowa były prorocze! MOT!

MILLWALL FC - LEEDS UNITED 3:2
Henry 24, Trotter 30, Morison 62 - Becchio 51, O'Brien 90+5

Millwall FC: Forde, Smith, Ward, Robinson, Craig, Henry, Trotter, Mkandawire, Townsend (Bouazza 89), Lisbie (Harris 33), Morison (McQuoid 90). 
Rez: Mildenhall, Barron, Abdou, Purse.

Leeds United: Schmeichel, Connolly (Bannan 74), O'Brien, Bromby, Lichaj, Johnson, Livermore (McCormack 82), Snodgrass (Somma 46), Howson, Gradel, Becchio. 
Rez.: Higgs, Bruce, Naylor, Kilkenny.

Sędzia: Scott Mathieson

Kartki: Snodgrass (Leeds)

Widzów: 16,724 (w tym z 2,191 Leeds)

You have no rights to post comments

SKLEP LEEDS UNITED