Nie przestajemy kontynuować naszej serii wywiadów z kibicami klubów Championship. Dzisiaj o sytuacji na Macron Stadium J opowiada Polo, redaktor polskiej strony zrzeszającej kibiców Kłusaków.

 

Szczerze powiedziawszy, przed początkiem sezonu 2013/14 Bolton Wanderers było dla mnie jednym z poważniejszych faworytów do awansu. W kadrze Boltonu było kilku świetnych graczy z doświadczeniem w Premier League. Do tego tę ekipę prowadził bardzo utalentowany menadżer Dougie Freedman. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna dla kibiców Kłusaków i obecnie Freedmana nie ma, a Boltonowi bliżej League One niż Premier League. Dlaczego? Co się stało, że Eagles, Beckford, Mills, Spearing i reszta nie grali na miarę oczekiwań, przynajmniej moich?

W przypadku Freedmana chyba potwierdziła się prawda, iż nie każdy manager może się sprawdzić w roli managera Boltonu. Specyficzny klimat dość przecież małego klubu powoduje, iż stworzenie odpowiedniej atmosfery nie jest prostą sprawą. Freedmanowi ta sztuka się nie udała. Brakowało niezbędnej więzi pomiędzy drużyną a szkoleniowcem, którą potrafił zbudować np. Sam Allardyce. Kolejną przeszkodą był (i wciąż jest) fatalny stan klubowych finansów. Jest rzeczą normalną, iż przygotowująca się do sezonu drużyna zyskuje wsparcie w postaci nowych twarzy, potrafiących zmobilizować i zainspirować do gry resztę ekipy. Tymczasem Freedmana stać było jedynie na sprowadzenie za darmo kilku zawodników z wygasającymi kontraktami (Neil Danns, Liam Feeney czy Liam Trotter), którzy nota bene w swych macierzystych drużynach dalecy byli od odgrywania kluczowych ról. Fiaskiem zakończyła się też próba zatrzymania dobrze spisujących się wypożyczonych graczy (Lukas Jutkiewicz, Alan Hutton) oraz plany sprowadzenia na tej samej zasadzie zdolnej młodzieży (np. Jordon Ibe). Kiedy dorzucimy do tego osobiste nieporozumienia Freedmana z Chrisem Eaglesem, Marvinem Sordellem, Alexem Baptistem czy Keithem Andrewsem (dwaj ostatni wciąż są graczami The Trotters, lecz przebywają na wypożyczeniach), zyskamy częściową odpowiedź na to pytanie.

Macie nowego menadżera, na Wyspach bardzo cenionego. Czy Lennon zmienił jakoś ustawienie drużyny, styl gry? Jak to obecnie wygląda?

Głównym atutem Lennona jest jego wielka waleczność. Dzięki wierze w możliwości zarówno swoje jak i podopiecznych, potrafił odnieść wielkie sukcesy z Celtikiem Glasgow. Podobne zadanie postawił sobie przychodząc do Boltonu. Na razie znajduje się na etapie poznawania drużyny i charakterów poszczególnych graczy, lecz już na dzień dobry dokonał kilku korekt. Przede wszystkim poznał się na talencie Lee Chung-Yonga, na którym zamierza oprzeć całość konstruowania akcji ofensywnych. Drugim jego faworytem jest Mark Davies, który będąc w pełni sił może przyćmić umiejętnościami poważną część playmakerów Championship. Zdecydował się też na ustabilizowanie składu wyjściowego, stawiając w nim na zawodników z kontraktami (stąd nieobecność wypożyczonych przez Freedmana Chrisa Herda czy Owena Garvana). Jednak najważniejszym zadaniem będzie odbudowa mocno nadszarpniętego morale drużyny. Jeśli Lennonowi uda się przywrócić Boltonowi ducha walki, będzie dobrze. Realizatorów swych założeń znajdzie nawet w obecnie posiadanym składzie. Jednak wciąż największym problemem pozostaje brak wiary we własne siły, czego najlepszym dowodem była postawa drużyny w spotkaniu z Norwich City.

Zakładam, że ciężko Tobie dopuścić do siebie myśli o spadku, ale czy bierzesz taką ewentualność, czy raczej jesteś pewien, że po tym słabym początku będzie już tylko lepiej i Bolton spokojnie zajmie miejsce w środku tabeli, a może powalczy nawet o baraże?

Faktycznie, trudno mi dopuścić myśl o spadku „Kłusaków” do League One, ale – jak mówią słowa znanego przeboju – wszystko się może zdarzyć. Musiałby jednak nastąpić jakiś kataklizm, gdyż potencjał normalnie dysponowanej drużyny gwarantuje jej miejsce co najmniej w środku tabeli. Na baraże nie liczę, lecz spadek byłby chyba zbyt bolesną konsekwencją obecnych problemów.

Za nami ćwierć sezonu. Kto spośród Kłusaków do tej pory zasługuje na największe wyróżnienie, a kogo trzeba by zganić?

Trudno wyróżnić kogoś w drużynie, której „nie idzie”... Zdecydowanie najsłabiej spisuje się chyba blok obronny, dopuszczający do straty wielu niepotrzebnych bramek. Na pochwałe zasługuje za to goalkeeper Andy Lonergan. Dobrze znany kibicom Leeds Utd bramkarz nie był winny żadnej z dotychczasowych porażek. Wręcz przeciwnie, zażegnał kilka kompromitacji a w zwycięskich pojedynkach uważnie pilnował zdobytej przewagi. Niekwestionowaną gwiazdą wydaje się być wspomniany wcześniej Koreańczyk Chung-Yong, konsekwentnie pomijany przez Freedmana. Równą formę prezentował też kapitan drużyny Jay Spearing, choć i jemu zdarzały się wahania formy.

Jak spojrzysz na kadrę Leeds United, to widzisz w niej jakiś zawodników, których chciałbyś zobaczyć w koszulce Boltonu?

Paru by się przydało Na pewno lewy obrońca Stephen Warnock, który mimo trzydziestki na karku wciąż prezentuje się bardzo dobrze. Ciekawym zawodnikiem jest też młody francuski napastnik Souleymane Doukara.

Pobawmy się trochę w proroków. W maju, na którym miejscu skończy Bolton, a na którym Leeds United?

Najlepiej by było, gdybyśmy ex eaquo zdobyli mistrza D) A tak na serio liczę, iż Bolton na czas wygrzebie się z tarapatów i zajmie miejsce w okolicach środka tabeli, np. jedenaste. Przeżywający podobne perturbacje Leeds Utd zdołał „obudzić się” wcześniej i pod wodzą Neila Redfearna może powalczyć nawet o play-offy. Warunki ku temu na pewno ma.

A patrząc na całą Sky Bet Championship, kto w następnym sezonie zagra szczebel niżej, a kto szczebel wyżej?

Przed sezonem wszyscy stawiali na Derby, Nottingham bądź spadkowicza, Fulham. Tymczasem na czele znajduje się niedoceniany Watford, sensacyjny wicelider z Bournemouth oraz beniaminek Wolverhampton. Jedynie obecność Middlesbrough nikogo nie powinna dziwić. Kto wie, czy właśnie ta ostatnia ekipa, prowadzona przez doskonałego Aitora Karankę, nie połasi się o bezpośredni awans. Wysokie notowania wciąż towarzyszą ekipom Derby County i Norwich City. Na obecnym etapie nawet dziewiąty w tabeli Charlton traci do lidera zaledwie sześć punktów i teoretycznie może przetasować czołówkę.
Jeśli zaś chodzi o spadkowiczów, najgorzej prezentuje się Blackpool i wciąż uchodzi za głównego kandydata do degradacji. Niestety słabe notowania ma też Bolton, choć w tym przypadku liczę na wyraźny przełom Od paru sezonów „nad przepaścią” balansuje Birmingham City, nie najlepiej radzi sobie Brighton & Howe Albion. Zobaczymy, jak potoczą się losy beniaminka z Bradford, choć w przypadku nowo promowanych ekip, najcięższe chwile przychodzą dopiero w drugim sezonie. Wydaje mi się, iż walka o utrzymanie będzie niezwykle zażarta, a trójkę nieszczęśliwców poznamy w ostatniej chwili.

Na który mecz na Reebok Stadium czeka się najbardziej? Macie jakiegoś szczególnie wyczekiwanego rywala?

 

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, iż od lipca 2014 roku obiekt klubowy Boltonu nosi nazwę Macron Stadium Oczywiście najbardziej czeka się na lokalne derby Wielkiego Manchesteru z Wigan Athletic (już w 17. kolejce, 7 listopada) oraz derby hrabstwa Lancashire z Blackburn Rovers oraz z Blackpool FC. W obecnej chwili kibice Boltonu nie wyczekują jednak konkretnego spotkania, lecz nadejścia czasu, kiedy Macron Stadium stanie się areną wielu następujących po sobie zwycięstw „Kłusaków”.

You have no rights to post comments